Głos z laboratorium

Jak to się może komuś poplątać życie. No, może „poplątać” to zbyt mocne słowo, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa: nie mam czasu. Na nic. Poza pracą, Polibudą i spaniem – to ostatnie to z dopiskiem „na szczęście”. W tym tygodniu zaczyna to do mnie docierać z pełną mocą. Zwłaszcza że charakterystyczną cechą (każdej?) pracy jest to, że albo nie ma nic do roboty, albo wszyscy na raz chcą, żeby zrobić coś na wczoraj, a wszystko jest wagi krytycznej. Będę musiał bardzo rozczarować szefów, że w piątek będe mógł siedzieć w biurze tylko do 12, bo muszę przedstawić projek wstępny na PROZ. Ciekawe ile nowej roboty mi wymyślą przez te pare dni od kiedy zajrzałem tam po raz ostatni i wyszedłem zostawiwszy parę „krytycznych” rzeczy niezrobionych?

Gdybym miał Internet w domu, to by było o wiele łatwiej. Ale wiadomo jak to z tym jest (kto nie czytał archiwum niech rzeczyta).

Chciałem zakończyć tak: jeśli ktoś się spodziewał że się do tego niego/niej odezwę, to przepraszam bardzo że tego nie zrobiłem. Proba usprawiedliwienia powyżej.

Chociaż może to tylko zwykłe asekuranctwo :) Ale boję się już bać co będzie kiedy odbiorę joggerowe powiadomienia z całego tygodnia ;) [tak, już raz odebrałem z trzech całych miesięcy]

A teraz idę słuchać o badaniach operacyjnych. Wzmacniacz operacyjny był przed chwilą ;)

2 uwagi do wpisu “Głos z laboratorium

  1. wiesz co, najlepszym wyjściem byłoby się sklonować. Ale tylko tak, żeby klon żył przez jakiś czas (czytaj:zdążył odrobić pańszczyznę i zniknął;-))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s