Trochę przesadziłem

Pewnego dnia wstąpiłem do pewnego hipermarketu kryptonim „Bażant”. Wziąłem sobie „na drogę powrotną” batonika, ale w drodze powrotnej zabrakło mi rąk by go skonsumować. A pogoda była jaka była i po przyjściu do domu już się do konsumpcji nie nadawał. Wylądował więc w biurku w miejscu na rzeczy do pogryzania. Dziś rano sobie o nim przypomniałem, stwierdziłem, że ciągle jest płynny, więc wtrynilem go do zamrażarki – żeby trochę stężał. I oczywiście zapomniałem. Teraz go wyciągnąłem i zdaje się, że zamrażarka to była trochę zbyt ciężka artyleria – czekolada, owszem, stężała (w palacach i tak się roztapia, ale w moich palcach nawet „nieroztapialna” czekloada musi polec), ale karmel, inna część składowa, zmienił się w twardy lód ;) Moje zęby się o tym przekonały „the hard way”, jak mawiają Anglosasi…

2 uwagi do wpisu “Trochę przesadziłem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s