Izrael jest zabawny

Terroryści w bazie ONZ? Powiedzmy, że jestem sceptyczny. Bo że wszyscy obywatele (i nie tylko) Libanu są terrorystami, to jeszcze jako tako mogę uwierzyć…

Trochę przesadziłem

Pewnego dnia wstąpiłem do pewnego hipermarketu kryptonim „Bażant”. Wziąłem sobie „na drogę powrotną” batonika, ale w drodze powrotnej zabrakło mi rąk by go skonsumować. A pogoda była jaka była i po przyjściu do domu już się do konsumpcji nie nadawał. Wylądował więc w biurku w miejscu na rzeczy do pogryzania. Dziś rano sobie o nim przypomniałem, stwierdziłem, że ciągle jest płynny, więc wtrynilem go do zamrażarki – żeby trochę stężał. I oczywiście zapomniałem. Teraz go wyciągnąłem i zdaje się, że zamrażarka to była trochę zbyt ciężka artyleria – czekolada, owszem, stężała (w palacach i tak się roztapia, ale w moich palcach nawet „nieroztapialna” czekloada musi polec), ale karmel, inna część składowa, zmienił się w twardy lód ;) Moje zęby się o tym przekonały „the hard way”, jak mawiają Anglosasi…

Ich modlitwy zostały wysłuchane?

Kolejny sukces Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość! Spadł deszcz! A to znaczy, że modlitwa „w intencji za… (to żart?) (…) …za deszcz” odniosła skutek, a wcześniejsza susza to wina PO. Inna sprawa, że deszczu było mało i trawa ciągle jest żółta, ale to też wina PO, więc dokonajmy skandalicznej manipulacji przy ordynacji (słowa któregoś z braci K., o innej skandalicznej manipulacji przy innej ordynacji) i wygryźmy tę antypolską pseudo-partię z wyborów samorządowych!

Swoją drogą epoka powszechnej informatyzacji stwarza bardzo ciekawe możliwości. Wybory co N lat się nie sprawdzają – ciemny lud wybiera coś, a miesiąc później mapa poparcia jest już odwrócona do góry nogami i „przedstawiciele ludu (ciemnego)” już nie są przedstawicielami, bo nikt ich nie popiera – ale mają stołki na te N lat i tylko rozwiązanie parlamentu może nas od nich uchronić. Ciekawym rozwiązanie byłyby ciągłę wybory: w każdej chwili każdy uprawniony do głosowania ma jakiś „głos” na kogoś/coś i w każdej chwili może to zmienić, jeśli uzna, że partia X przegięła pałę, a partia Y jeszcze nie. System komputerowy śledzi zmiany i co jakiś czas (im krótszy, tym lepszy) ogłasza: partia X straciła N stołków na rzecz partii Ź i Ń. Oczywiście należy zapewnić wszystkie konstytucyjne cechy wyborów (tajność itp.), ale teoria głosowania elektronicznego mówi, że da się to zrobić (kosztem komplikacji protokołu).

Sęk w tym, że do epoki powszechnej informatyzacji jeszcze mamy jakiś milion lat (ostrożnie szacując).