Dybry wiść

Dziń dybry! Mam dybry wiść!

Boli mnie łeb.

A to oznacza, że jest niezerowe prawdopodobieństwo zmiany pogody.

Właściwie to spóźniłem się z tym nieznacznie, bo zaczęło trochę po południu, około 16 stwierdziłem zwiększone zachmurzenie a około 17:30 prawie zwiało mnie z przystanku. Po czym okazało się, że w Józefowie była krótka ulewa, a na autobus, którym jechałem, spadło ledwie kilka kropel.

Ale przynajmniej widziałem kilka ładnych piorunów.

Tylko ten łeb tylko częściowo jest dybrym wiściem… Ałć…

Loteria paranormalna

Uwzięli się na mnie. Ale tym razem sytuacja jest wyjątkowa:

We happily announce to you the draw of the Dayzer National Netherlands
Lottery International programs held on the 25th July 2006. Your e-mail
address attached to ticket number: (…) with Serial number
(…) drew the lucky numbers: (..), which subsequently won
you the lottery in the 2nd category.

Fajnie, wygrałem loterię, która odbyła się za tydzień, jeśli dobrze liczę ;) Na wszelki wypadek szczęśliwe numerki zachowam dla siebie ;)

Rodzynki

[chciałoby się nawiązać do skrótu F/LOSS, ale w kontekście rodzynek to chyba trochę niesmaczne]

Mamy oto slajdy z prezentacji Hanny Wallach o tym, dlaczego w ruchu wolnego oprogramowania jest tak mało kobiet. Temat się ostatnio zrobił modny i niektórzy reagują tak, jakby chcieli samą formą udowodnić dlaczego proporcje się tak właśnie kształtują ;) W każdym razie warto to zobaczyć.

Zdaje mi się, że największym problemem jest „rodzynkowatość”. Im rzadziej spotyka się rodzynki, tym większe budzą zainteresowanie i tym większy jest opór ze strony rodzynek. Dodatnie sprzeżenie zwrotne, czyli klops. A zainteresowanie to obrazują slajdy #21 i #32, punkt pierwszy. Ja wiem, że geeki są zazwyczaj wygłodniałe, ale niech to nie przesłania profesjonalizmu… ;)

BTW: slajd #12 też jest super. Ale przynajmniej nie musi narzekać na długie włosy ;)

Otępienie

Chciałem sobie zaparzyć herbatkę miętową. Nastawiłem czajnik (elektryczny) i zająłem się czymś innym. Po jakimś czasie stwierdzam, że czajnik nie szumi, czyli się zagapiłem, jak zwykle. Więc zalewam… W sumie i tak szybko się zorientowałem, bo kubek wydał mi się dziwnie chłodny. Test organoleptyczny wykazał, że woda jest równie chłodna. Dalsze badania wykazały, że czajnik w ogóle nie był wpięty do gniazdka.

DUH…

Cywilizacja cierpi

Regularnie w określonych godzinach woda w kranie ledwo ciurka. Wysiadł dziś Internet (a teraz się wlecze koszmarnie). Kiedy wychodziłem męczeńsko na jakiś czas „na miasto”, zauważyłem, że napędy CD w komputerze są rozkręcone. Żaden szanujący się Linux tak nie robi, za to Winda to uwielbia [pewnie coś w rodzaju „łiiiiiiiiii!!!”], zwłaszcza na starcie. A owszem, komputer „się” zresetował – i za chwilę drugi raz na moich oczach (ale tym razem miałem okazję wybrać właściwą opcję w LILO). Czyli dodatkowo: zaniki prądu.

Zawsze, kiedy słyszę w prognozie słowa „piękna, słoneczna pogoda!”, zbiera mi się na Bezdenny Sarkazm™. Ale teraz to chyba nawet pogodynki nie są aż tak entuzjastyczne…

Śpiewnik Jezucha: pieśń na czwarty lipca

Nie można zmarnować takiej okazji…

„4th of July” – Soundgarden

Shower in the dark day
Clean sparks diving down
Cool in the waterway
Where the baptized drown
Naked in the cold sun
Breathing life like fire
Thought I was the only one
But that was just a lie

Cause I heard it in the wind
And I saw it in the sky
And I thought it was the end
And I thought it was the 4th of July

Pale in the flare light
The scared light cracks & disappears
And leads the scorched ones here
And everywhere no one cares
The fire is spreading
And no one wants to speak about it
Down in the hole
Jesus tries to crack a smile
Beneath another shovel load

And I heard it in the wind
And I saw it in the sky
And I thought it was the end
And I thought it was the 4th of July

Now I’m in control
Now I’m in the fall out
Once asleep but now I stand
And I still remember
Your sweet everything
Light a Roman candle
And hold it in your hand

Cause I heard it in the wind
And I saw it in the sky
And I thought it was the end
And I thought it was the 4th of July

Jeden z najdziwniejszych utworów Soundgarden i jeden z moich ulubionych tekstów…