Miła niespodzianka temporalna

Jakoś tak nagle do mnie dotarło, że jest piątek wieczór. Że teoretycznie jest już łykęd.

O żesz!

Jakoś ten tydzień mi się paskudnie ciągnął. W ogóle nie było widać jego końca. Aż tu nagle BUM! Łykęd. Szok, po prostu.

Myślałem, że łykęd zacznie się po jedynym dziś wykładzie, czyli o 16., ale jakoś nie. Potem przesiedziałem pół godziny w księgarni gapiąc się na tytuły i szukając czegoś ciekawego, czego jeszcze nie czytałem, potem autobus powrotny mnie wkurzył, bo przyjechał 10 minut po terminie – drań wyskoczył zza drzew i bezczelnie przemknął mi przed nosem, kiedy właśnie korzystając z dłuższych przerw w rozkładzie jazdy postanowiłem się przejść po Saskiej Kępie i byłem w połowie drogi między przystankami. Następny, rzecz jasna, spóźnił się jeszcze więcej. W efekcie czułem się przygnębiony zupełnie jak w środku ciężkiego tygodnia wstawania o 5:30… Stąd to wrażenie.

Ale teraz humor mi się poprawił :]

Jedna uwaga do wpisu “Miła niespodzianka temporalna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s