Tańczący z osłami

Pod koniec zeszłego tygodnia dostałem alarmującą wiadomość od project managera pewnego nowopowstającego projektu w formie. Mam pojechać jako „ucho techniczne” na spotkanie z klientem. Sęk w tym, że miało to być spotkanie ultra-formalne – garnitury i inne bzdury. Geecza dusza zawyła z bólu.

Pewna nadzieja przyszła następnego dnia, bo szefostwo się rozmyśliło i miałem nie jechać. Ale chwilę potem się roz-rozmyśliło i jednak miałem pojechać. Tak więc dziś wbiłem się w spodnie cisnące w pasie, w marynarkę niewygodną w barach i pojechałem. Nawet chyba pobiłem rekord dojazdu do biura – niecałe 1,5h. Odsiedziałem jeszcze ze dwa kwadranse, project manager powiedział „idziemy!” i poszliśmy. A już na zewnątrz się dowiedziałem, że będą tam rozmawiać tylko o umowach i terminach, więc mógłbym najwyżej pełnić rolę kołka.

Grrrrrr.

Ostatecznie zmarnowałem zaledwie cztery godziny z hakiem :P

Zadanie bojowe

Dobra, ludziska. Mam taki wierszyk:

„Impresja szczebrzeszyńska”

Jak pobrzęk trzmielich skrzydeł w Pszczynie,
Jak nasięźrzał nad Drwęcą skrzy się w szczelinie,
Tak drwiący uśmiech wyszczerza nieszczerze
Skrzat strzegący z nieszczęściem przymierze.

Misja polega nie na wymówieniu tego jednym ciągiem bez zająknięcia (najlepiej za pierwszym razem), tylko na dokopaniu się do jak najgłębszego n-tego dna. Do dzieła! ;)

Rewelacje

Ostatnia płyta Audioslave, „Revelations”, chyba mi wreszcie wyjaśniła dlaczego wyłamuję się z ogółu i jakoś ciągle nie przepadam za tym zespołem. Objawiło mi się, że ich muzyka jest po prostu… zbyt konwencjonalna. Taka zwyczajna. Normalny, rajcowny rock.

A z drugiej strony niedawno zainteresowałem się takim zespołem jak Mastodon. Postuluję nowy gatunek: Chaotic Metal ;) Zdaje się, że to fajne [i bynajmniej nie konwencjonalne], ale muszę się jeszcze trochę wsłuchać ;)