Każdy może pomarzyć

Ach, jaki to by był raj na Ziemi, gdyby nagle samochody wyszły z użycia… Żadna autostrada nie będzie szpecić Rospudy, miasta nagle zaczną mieć problem z nadmiarem przestrzeni po zlikwidowanych parkingach (wszędzie zrobi się zielono!), nie będzie pretekstu do globalnych wojen o ropę a cena benzyny nie będzie kwestią, która może zawalić cywilizację…

Ale przede wszystkim te parkingi i zieleń.

Ach…

Reklamy

Ciemny admin

Dzisiaj być może po raz pierwszy (lub w takim natężeniu) doświadczyłem zjawiska zwanego „ręce opadają”. Bo dosłownie mi opadły, kiedy po raz kolejny dostałem odpowiedź od admina w Firmie (nie kojarzę go, pewnie jakiś nowy ;P) sugerującą, że usilnie stara się nie czytać co do niego piszę, bo jeszcze przypadkiem by zrozumiał naturę problemu i by się okazało, że to on ma coś zrobić, a nie ja. AAAAAAAAAAARGH!!! A problem jest ten sam od dobrych paru lat, tylko że inny admin się upierał, że tak musi zostać jak jest, bo coś tam się psuje (nie udało mi się przez te parę lat ustalić co konkretnie i dlaczego nie można tego przenieść gdzie indziej).

W każdym razie udało mi się powstrzymać przed zwymyślaniem go i zamiast tego zastosowałem podstępną metodę „grzecznie, ale wrogo”. Ach, jad!

Chcieliśta śniegu?

…to mata.

Posypało sobie, a na termometrze +2°C. Już się zaczynam przygotowywać do jutrzejszego wyjścia na dwór: kajak, butla tlenowa, strój do nurkowania w bagnie i takie tam.

A z drugiej strony padające płatki na tle nieba były ciemne i już się przestraszyłem, że to popiół z dachu leci ;) Na dym z palonego drewna też trochę nerwowo reaguję. Tja.

Jestem ciemnowidzem

Dzisiaj w nocy śniła mi się wichura. Siedziałem w jakimś betonowym bloku (o dość, powiedzmy, specyficznej architekturze) i czekałem kiedy się zawali. Hm. Wiatr za oknem zaczyna trochę to przypominać…

Kiedy w pewnym momencie zaczęło trochę mocniej dmuchać, wspomniałem, że zaraz pewnie będziemy mieli zaniki napięcia. I owszem – ledwie paręnaście sekun później miałem awaryjny restart komputera. Okraszony atrakcją w postaci klawiatury, która się pogubiła i myślałem, że w ogóle się popsuła.

To teraz przewiduję, że wkrótce stanę się niezwykle bogaty. Może też się spełni :] (pomijając fakt, że spodziewam się przelewu z pracy z zaległymi należnościami – niemniej nie jes to taki rodzaj bogactwa o jaki mi chodzi ;))

Spam of the week

W walentynkowym oku burzy…

Subject: Pages from My Heart

To, jak się okazuje, romantyczna delegacja od robaka Storm. Sęk w tym, że nawet pomimo obecności kilkunastu przesyłek o takich „walentynkowych” tematach w koszu ze śmieciami nawet mi przez myśl nie przeszło, że to może o to chodzić. Nie, skądże, moją pierwszą reakcją było „errrrr, stronicowanie przestrzeni adresowej serca?”. Huh. Może rzeczywiście gdyby mi ktoś przysłał taką walentynkę, to bym jej nie potraktował jak głupi dowcip! ;)

Inne nasuwające się pytanie to: jakiego kalendarza właściwie używają twórcy robaka Storm?…