Organoleptyka

Nie jestem wzrokowcem (sztuki wiualne mnie nie ruszają, może poza kinem – ale malarstwa nigdy chyba nie zrozumiem). Jestem słuchowcem (muzyka… – i wszystko jasne). Ale sporą część świata poznaję również węchem (chociaż nie mogę powiedzieć czy bardziej czy mniej niż przeciętny obywatel). Znajoma się ze mnie nabija(ła?), że, chociaż podobno jestem quasi-abstynentem, kiedy dała mi podczas wieczorku melomanckiego (znów ta muzyka!) grzańca, pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, to wchłonąłem wraz z głębokim oddechem bogaty bukiet zapachów. Zupełnie jakbym zgrywał konesera, tyle że to był mój pierwszy i totalnie naturalny odruch.

I, jak zwykle, cały ten przydługi i nieciekawy wstęp służy jako kontekst do czegoś jeszcze mniej interesujacego. Wchodzę do kuchni, a tam leży kawał sera. Niby teoretycznie żółtego, ale okropnie bladego. I dziurawego jak Windows. No to co – pierwszy, totalnie naturalny odruch to wziąć i wchłonąć…….. Eyyyyyygh, drugi, totalnie naturalny odruch to odstawić czym prędzej jak najdalej od nosa. Po czym w trzecim odruchu przypomniało mi się powiedzonko, chyba z czasów komuny:

„Ser szwajcarski jest za drogi, więc powąchaj moje nogi”….

The Security Mindset: Studium Praktyczne

Wszechmocny Bruce Schneier niedawno opublikował esej „The Security Mindset”, w którym pisze, że specjaliści od bezpieczeństwa zawsze myślą o tym, w jaki sposób można coś wykorzystać do nielegalnych celów. Stwierdza, że to bardzo pożyteczna cecha w praktycznie każdym fachu, z czym się zgadzam absolutnie.

Przykład: jak można zareagować na wiadomość, że Microsoft opatentował technologię automatycznego instalowania sterowników z niewielkiego zapisywalnego obszaru pamięci na samym urządzeniu?

Większość Zwykłych Ludzi pewnie by powiedziała „bardzo słusznie!”

Większość Niezwykłych Ludzi (tych, którzy myślą) pewnie by powiedziała „ale fajnie, teraz będziemy mieli zawirusowany sprzęt”.

Ale to może taki odruch bezwarunkowy na słowo „Microsoft”…

Spam of the week

Subject: Bug#259215: Windows Vista Ultimate ready to download

Co w tym takiego ciekawego, pytacie?

Nie pytacie? I tak odpowiem!

Ciekawy jest przedrostek: jestem pewien, że reklama Visty wysłana do systemu śledzenia defektów Debiana [oni to nazywają „błędy”, ale ja właśnie zostałem magistrem i muszę mówić „defekty”] spowoduje żywe zainteresowanie.

Czy oni nie patrzą gdzie wysyłają spam?!?!