Prędkość umysłu

Z jaką prędkością porusza się Twój umysł?

Przy jakiejś okazji obejrzałem sobie kilka swoich notek sprzed roku. Ja rozumiem, że po, powiedzmy, 10 latach można się dziwić, że się napisało to, co się napisało, zwłaszcza będąc w takim wieku jak ja, ale… kiedy mam wrażenie, że notki sprzed zaledwie roku pisał ktoś obcy, to nie bardzo wiem co o tym myśleć. No, może nie zupełnie obcy, ale i tak tylko spokrewniony umysłowo.

Podobno mężczyźni dojrzewają dopiero w wieku 25 lat, a geniusze jeszcze później (to by pasowało do mnie, khe khe). W związku z tym mam nadzieję, że teraz już się to trochę ustabilizuje…

Spam of the week

Ten jest zasadnoczo trochę nudny, ale zwrócił moją uwagę pewnym uroczym rozmachem. Ostrygi (także te niebieskie, a także i ostrygogłowi) i kosmos (zwłaszcza perpetualny) zawsze w cenie!

Subject: Oyster Perpetual Cosmograph Daytona

A teraz trochę ogłoszeń parafialnych. Kochani. Straszna wspaniała rzecz. Skończyła mi się kolejka zapasowych spamów. Nic ciekawego się ostatnio nie pojawia; i ogólnie jakby mniej tego. Nic tylko pociąć się kotem

Pojenmik

Istnieje coś takiego, co się u mnie w domu nazywa „chomik” — taka gąbka, do której się wsadza mydło. Pierwszy produkt tego typu, który do nas trafił, nosił właśnie taką nazwę, więc tak zostało. Niedawno została zakupiona nowa partia „chomików”, ale innej marki; na opakowaniu można się dowiedzieć, że jest to: Pojenmik na mydło.

Hm. Czy to jest tzw. kreatywny marketing?

To mi przypomina pewien rodzaj językowych dylematów, którego przykładem jest mysi problem. Kiedyś, w czasach liceum, pojawiło się pytanie jak brzmi liczba mnoga od „myszy komputerowej” w języku angielskim. (Jak widać nie tylko my mamy takie problemy.) Mice, czy mouses? (Rzeczownik jest nieżywotny, bądź co bądź.) Zdaje się, że to mój wychowawca relacjonował jak poszedł do pewnego native speakera, by go o to zapytać. On zaś zastanawił się i odpowiedział, że chyba jednak „mouses”… Ale jeśli tak, to jak ma się reklamować sklep ze sprzętem komputerowym? „Mice” będzie niepoprawnie, ale z „mouses” wszyscy (a przynajmniej ci niedoinformowaniu) będą się śmiać, że właściciel sklepu jest illiterate.

Ale to było dawno i nieprawda, bo chyba i tak nawet Angole mówią „mice”.

Dom naprzeciwko

Po drugiej stronie ulicy stoi drewniany domek, ale już tylko częściowo. Właśnie znika mu dach. Wolałbym, żeby został ładnie odremontowany i stanowił przykład lokalnej zabudowy sprzed inwazji kiczowatych willi. Ale ponieważ stoi dokładnie pomiędzy dwoma takimi willami… (Stoi też, oczywiście, obok mojego osiedla) I od bardzo dawna był w bardzo złym stanie…

Chyba nie powinienem się przejmować nieuniknionym biegiem historii.