Kotouroboros

Trochę zabawnie wygląda kot, który próbuje się polizać po ogonie… Nawet zabawniej niż pies, bo pies się tylko głupio kręci w kółko, a kot próbuje kombinować [i zwykle po sekundzie lub dwóch odwraca się do mnie ze spojrzeniem rodzaju „Co się tak gapisz? Nigdy kota nie widziałeś?” i odchodzi z dumnie podniesionym ogonem].

Obalanie pomników

Jakiś czas temu pisałem, że parę przecznic ode mnie stoi nietypowy pomnik przyrody: starożytna jarzębina (pomnik oficjalnie poświadczony tabliczką, również starożytną). Niestety od jakiegoś czasu trudno powiedzieć, że „stoi”, ponieważ z niewiadomego powodu się przechyliła (co łatwo było zauważyć, bo gałęzie zatarasowały chodnik). I usycha.

Spam of the week

Argh! Dlaczego dopiero teraz??

Subject: r u looking to BUY Bacheelor/MasteerMBA/Doctoraate dip1omas? read more her yrv bcrdd zkpi6w2rvy

No pfff! Właśnie gdy sfrajerowałem i własnym potem, krwią i łzami okupiłem dyplom magistra! I to z wyróżnieniem!

Chociaż, z drugiej strony, miałbym opory wdawać się w konszachty z kimś, kto ma, delikatnie mówiąc, pewne problemy z gramatyką… I ortografią… I jakoś mało inżyniersko to zabrzmiało… Hm.

CTRL-++

Dołączam do grona ludzi, którzy nic nie rozumieją.

Coraz bardziej denerwuje mnie, że po odwiedzeniu gdzieś tak około 80% stron WWW muszę dwukrotnie zwiększyć rozmiar czcionki w przeglądarce, bo inaczej widzę tylko ciągi konglomeratów pikseli (całe szczęście, że Firefox/Iceweasel 3.0-alfa zapamiętuje to pomiędzy odwiedzinami). Już nie o to chodzi, że jestem ślepy — jestem krótkowidzem i na monitorze widzę każdy piksel. No, przynajmniej z odpowiedniej odległości. Ale o co chodzi z tą manią mikruśnych literek? Czy ktoś ze znajomych projektantów potrafi mi to wyjaśnić? Bo może to do czegoś służy, tylko taki ignorant jak ja się czepia, bo nic nie łapie.

JA CHCĘ WIEDZIEĆ!!! I widzieć, przy okazji.

Na pohybel kapitalistom!!

Dramat pt. „Mieszkam prawie-w-lesie”:

Akt 1.

Jest las. Tu i ówdzie stoją domki. Jak to w Józefowie.

Akt 2.

Las został rozparcelowany, rozprzedany, zabudowany.

Akt 3.

Jest las. Las płotów.

Kurtyna!


Ostatnią kroplą, która przelała czarę, był płot, który mi się okazał w poprzek bardzo wygodnej ścieżki idącej na skos przez kwartał obok mojego osiedla. Kiedyś była obok szczątkowa droga wzdłuż byłego nasypu kolejki wąskotorowej; kiedy zaczęto budować nowe osiedle tuż obok, nasyp został zgolony, a droga „wydeptana” i przesunięta na jego miejsce (wiele innych okolicznych leśnych dróżek spotkał podobny los: teraz są zryte przez ciężarówki dojeżdżające do placów budowy, oczywiście budowy nowobogackich willi). Kwartał obok wkrótce został wygryziony i ogrodzony na dwóch przeciwległych rogach przez trwające właśnie budowy; ścieżka przebiegała dokładnie pomiędzy tymi placami (łącząc dwa pozostałe rogi) i miałem nadzieję, że tak zostanie — na przykład jako miejsce spacerów.

Nic z tego.

Strasznie mnie to wkurzyło.