Dlaczego jeszcze się ze mnie śmiali

Wspomniałem wczoraj, że miałem w pracy coś nieco innego do roboty niż zwykle i że miałem okazję wykorzystać kopie zapasowe, robione własnoręcznie z braku odpowiedniej polityki na poziomie Firmy. Tylko że z kopiami zapasowymi też był problem.

Były zabezpieczone hasłem.

Skrypt je robiący oczywiście je zna, ale ja zapomniałem jakie ono jest mniej więcej dzień po jego wymyśleniu. Oczywiście mogłem wydobyć skrypt, a konkretnie plik konfiguracyjny, i je podejrzeć.

Niestety znajdował się on w kopii zapasowej.

Przyznaję, że to było bardzo dowcipne i nie czepiam się, że współpracownicy się nieźle z tego uśmiali. Sam się śmiałem.

Może mniej by mi było do śmiechu, gdyby nie to, że jednak po paru godzinach od wykrycia problemu sobie to hasło przypomniałem. To było uczucie w rodzaju: „To? Nie… Ale… Niemożliwe… Może jednak? Dlaczego miałbym pomyśleć akurat o tym? A dlaczego nie? Przecież to głupie… Ale o to przecież chodzi” skompresowane do kilkunastu milisekund. W sensie: intuicja mi mówi, że dzwoni we wszystkich okolicznych kościałach, a intelekt odpowiada, że przecież musiało to być w innym mieście.

Obserwacje i wnioski: należy słuchać intuicji.

Ale rzeczywiście, trochę to jednak nie pasowało do metodologii dobierania haseł, jaką stosuję w pracy. I tym razem je sobie zapisałem ;)

Reklamy

6 thoughts on “Dlaczego jeszcze się ze mnie śmiali

  1. To dziwne, bo nie bardzo widzę co w niej takiego wspaniałego ;)
    Poza tym zapomniałem dodać, że hasło przypominałem sobie metodą "co ja wtedy sobie myślałem?" ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s