Z życia Firmy

Niedawno się dowiedziałem, że Firmie kiedyś istniał Zespół QA (Quality Assurance); implikacją tego „kiedyś” jest oczywiście to, że mamy więcej roboty (ktoś mógłby rzec, że przecież możemy od razu zrobić dobrze). Współpracownicy wyjaśnili mi co się stało z Zespołem QA: „Jeden został zwolniony, drugi odszedł, a trzeci umarł”.


W filmie „Arizona Junior” jest taka scena: główny bohater zostaje porządnym obywatelem i znajduje sobie pracę (na miarę swojego statusu społecznego). Odbierając pierwszą wypłatę zerka na czek i tak jakby go zamurowuje, na co obleśna pani w kasie mówi (mniej więcej) „ładny kawałek sobie państwo zabrało, co?”.

Skończyła mi się umowa „na okres próbny” i przyszedł czas na umowę stałą. Poprzednia umowa była o dzieło, ponadto daliśmy sobie spokój z takimi detalami jak ZUS (czy co to tam było). [Ach, z opłatą na ZUS mam świetną anegdotę, ale może innym razem] Ponadto podpisując nową umowę, oczywiście na trochę większą sumę niż wcześniej, wycyganiłem wyrównanie za tydzień wynikający z tego, że wypłaty dostawałem za miesiąc X, podczas gdy zacząłem pracować tydzień przed pierwszym z tych, za które była wypłata.

Przychodzi przelew. Mniej więcej na taką samą kwotę jak trzy poprzednie. Coś im się pomieszało w tej księgowości? A gdzie podwyżka? A gdzie wyrównanie? A to ZUS właśnie (czy co to tam było)…


Wysokość w hierarchii dziobania w Firmie ma bezpośrednie przełożenie na wysokość punktu siedzenia. Na samym dole jest recepcja; na samej górze jest Prezes. A nad prezesem jest kawiarenka.

My zaś jesteśmy nawet nie w Gmachu, tylko w budynku obok, aczkolwiek nie na parterze, tylko na pierwszym piętrze (hura!). Że planowane jest przesiedlenie nas w bardziej adekwatne miejsce, czyli z dala od dotnetowców, a bliżej władz Działu, a co najważniejsze – bliżej Prezesa (i wyżej!), po raz pierwszy dowiedziałem się już pierwszego tygodnia. Wtedy miało to nastąpić „za jakieś dwa tygodnie”. Jasne i oczywiste jest, że nic takiego się nie stało. Ostatnio jednak pewien nowy Dział, który póki co przynosi same straty, ale jest oczkiem w oku Prezesa i Zarządu (a jednak zesłany do Budynku Obok), się dynamicznie i agresywnie rozrasta, do tego stopnia, że trzeba było kuchnię zmniejszyć o połowę, a nas wypędzić bliżej Prezesa. Współpracownikom to się jednak niezbyt podoba i pół dnia poświęcili na sformułowanie Odezwy (która ostatecznie składała się z jednego zdania). Nic z tego. Jesteśmy skazani na bycie bliżej Prezesa.

Jeszcze tylko brakuje nowych komputerów, które są obiecywane również od kilku miesięcy…


Podczas jednego z nieformalnych spotkań z Nadkierownikiem (polegających na tym, że Nadkierownik udaje się na długą i niebezpieczną wyprawę do Budynku Obok, żeby sobie poplotkować) został nieformalnie ustalony charakter naszych stanowisk. Nadkierownik nieopatrznie stwierdził, że jest realistą, na co Kierownik dodał, że jest optymistą, zaś Kolega jest pesymistą. Siłą rzeczy musiałem uzupełnić, że ja z kolei jestem nihilistą. I od tamtej chwili wszyscy wiedzą na czym stoimy.

4 uwagi do wpisu “Z życia Firmy

  1. "formułowanie Odezwy (która ostatecznie składała się z jednego zdania)"

    ;-))))))))))

    A ostatni akapit dobitnie świadczy o tym, że… przesiąkłeś Hellerem na wskroś :D

    A tak ogólnie: jestem w szoku – u Ciebie w pracy jest podobnie jak u mnie!!!

    Polubienie

  2. A to nie jest tak, że w każdej pracy tak jest? ;)
    Odnoszę wrażenie, że w mojej Firmie i tak jest nadzwyczaj normalnie.

    Mam jeszcze dwa epizody, które mi się zgubiły… Właściwie jeden się zgubił, drugi się dopowiedział ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s