Poczta na prowincji

Poczta na prowincji (100m poza granicą Stolycy) działa tak: w, powiedzmy, nagrodę za udział w tegorocznej edycji Google Summer of Code dostałem od założyciela organizacji, w której byłem mentorem, koszulkę projektową. Dzisiaj dotarła — przyniosła ją pewna urocza sąsiadka (według relacji mamy; ja, głupi, byłem w pracy i zmarnowałem okazję docenienia uroku uroczej sąsiadki). Sąsiadka musiała się fatygować, bo paczuszka wylądowała w jej skrzynce — w budynku obok (ale, mimo wszystko, nadal na tym samym osiedlu!).

Co napawa pewnym optymizmem, bo wygląda na to, że poczta tutaj jednak działa. Jako tako, ale chyba jednak. Może w końcu dotrą też i rachunki?… [Już się cieszę na to!]

[A paczka była z Australii, taki dodatek do poprzednich podejrzanych przesyłek; niestety nie wiem czy i jak to zaimponowało sąsiadce…]

Reklamy

2 thoughts on “Poczta na prowincji

  1. Chyba na poczcie czytają mojego Jogga. Dzisiaj w skrzynce: nowy numer National Geographic (z prenumeraty), rachunek za Internet i awizo (za paczkę z płytami).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s