Coś w tym jest

Nius:

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie przeciwko Poczcie Polskiej na podstawie raportów Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który stwierdzał, że narodowy operator nie doręcza zbyt wielu przesyłek w terminie. Procedura przeciwko przedsiębiorstwu została wszczęta w lipcu, gdy po raz kolejny okazało się, że paczki i listy nie docierają do adresatów na czas.

W tym miesiącu rachunek za Internet otrzymałem dwa dni po wyznaczonym terminie zapłaty. Dodam, że do nadawcy mam mniej niż pół godziny spacerkiem. (Z tego też względu przekroczenie terminu zapłaty raczej nie pociągnie za sobą konsekwencji, ale dla takiego pedanta jak ja to jest straszna trauma!) Generalnie wydawało mi się, że listonosz jest leniwy i pozwala przesyłkom się zbuforować zanim się pofatyguje do nas…

Gdzie jest Józefów?

Ustawiłem sobie kiedyś tam w Google Maps, żeby mi otwierał na moim miasteczku zamieszkania, którym jest Józefów. Dzisiaj chcę coś sprawdzić, a tu się otwiera Józefów. Ulica Józefów (kilku, jak mniemam). W miejscowości Konstantynów Łódzki. Nie ma to jak inteligentne algorytmy, ech…

Co robi Jezuch @ work

Kiedyś tam, w przeszłej pracy, założyłem specjalne konto GG, na potrzeby komunikacji wewnątrzfirmowej. Wrzuciłem numer do kontaktów, a potem zmieniłem pracę.

Dzisiaj widzę, że numer odżył. Jezuch w pracy (o godzinie 20:30 mniej więcej — co za pracuś!) ma ustawiony status: „Ha!! Jeszcze żyję!! I nie mam szlabanu ;P”. No popatrz. Rzeczywiście nie mam szlabanu!

Ping w bezskalowe ciemno

Teoretycznie istnieje taka osoba, którą znam, która zna osobę, która zna osobę, która zna osobę, która zna osobę, która zna osobę, która zna osobę znaną mi przelotnie na przełomie lat 2001/2002 (jeśli dobrze pamiętam), o pseudonimie Ptasznik (rodzaju żeńskiego).

Jakoś tak mi się przypomniało. I byłoby nawet miło, gdyby jakimś cudem ów ciąg znajomości został deterministycznie zidentyfikowany i uaktywniony…

Mróz to pojęcie względne

Pewnego razu na kanale Discovery pokazali niedźwiedzia polarnego z Antarktydy, który, zdesperowane biedaczysko, jadł śnieg, żeby się ochłodzić w tym niebotycznym upale minus pięciu stopni Celsjusza.


Polarne mrozy ustąpiły. W nastałej przyzerowej temperaturze ŚNIEG SUBLIMUJE i niedługo go NIE BĘDZIE!!


Skoro jest zima, to dlaczego wróciłem do domu zlany potem?…


PS.: Tak, MSPANC.

Co można robić przy trzaskającym mrozie

Znów zdaje się zaczynam być zdeko monotematyczny, ale cóż. Dzisiaj nawet sam się zdziwiłem, że brnięcie (to jest hiperbola, niestety) przez świeży śnieg wprawiło mnie w tak dobry nastrój. Nawet zimny wicher prosto w oczy go nie psuł.

Ale wracając do tematu: wczoraj, kiedy było łatwo zauważalne minimum lokalne temperatur dziennych, nasi sąsiedzi kręcili serial. Dawno ich tutaj nie widziałem. Przez chwilę nawet mi przemknęło przez myśl się zdziwić — co to, serial nie potrzebuje już sielskich scen ze wsi? [Wyobrażam sobie, że taka okolica jak moja, 100m poza granicą stolycy, w miejscowości z prawami miejskimi ale między drzewami (od wieków) i willami (od paru lat, niecałych), przez płot do osiedla TBS („dzielnica biedoty!!”) i posiadająca w zasięgu wzroku tylko jedną utwardzoną drogę, do tego zaniedbaną, musi dla Wielkomiejskich Panów wyglądać coś jak „powrót do korzeni” — do naszej pierwotnej, prymitywnej natury. Przypuszczam, że to też nadinterpretacja. Ale jak efektownie brzmi!] I przyjechali akurat wczoraj. Ciekawe czy wymyślili jakąś dramatyczną, rozdzierającą serce scenę związaną z zamarzaniem.

PS.: Nazwa serialu nie przejdzie mi przez klawiaturę, ale mogę podać link. Tak. To oni. Wolałem, gdy swego czasu mieszkałem w zasięgu spaceru od miejsca, gdzie był kręcony film „Pan Tadeusz”. W tym samym czasie kręcenia, oczywiście.]

Zimna histeria

Oj te ludzie, parę(naście) cieplejszych zim i już zapomnieli jak to w Polsce jest o tej porze roku. Popadało trochę śniegu i spadło poniżej -10°C! PANIKA!!!!

Najbardziej mnie rozbroiły teksty w rodzaju, że to „druga zima stulecia”. Litości…