Astronomiczna ściema

Zaczęło o siedemnastej być jeszcze jasno za oknem, i to mnie zmyliło. Nie dość, że nie zauważyłem, że już czas się zbierać, to jeszcze zapomniałem, że powinienem być zmęczony! I jak tu lubić wiosnę?

Tymczasem sypło jak się patrzy. Grudzień powinien się wstydzić. Halo, grudzień! Czy grudzień mnie słyszy??

A jak sypło, to sól zgrzyta pod podeszwami. I pomyśleć, że dobrowolnie robimy sobie to, co Rzymianie zrobili (przynajmniej tak się mówi) z pokonaną Kartaginą… [Tym bardziej, że wówczas to był bardzo drogi towar; niemal dosłownie wyrzucanie pieniędzy w błoto.]

[PS.: Czy tytuł tej notki nie powinien przypadkiem brzmieć raczej „Astronomiczna zjaśna?”]

Nie dla mnie koleżanki!

Wychodzi na to, że radość z wywołania wilczyc(y) z lasu była trochę przedwczesna. Okazało się, że obie — powtarzam: obie — kandydatki wykazały niekompatybilność temporalną z działem kadr. Mówiąc mniej ściśle: stwierdziły, że mogą przyjść porozmawiać tylko o ósmej lub osiemnastej. Bo pracują. Powtarzam: obie.

Co być może niektórzy już zauważyli, odnosi się to do obu kandydatek. (Więcej już nie będę powtarzał.) Przewinęło się przez naszą rekrutację już co najmniej kilkunastu osobników płci męskiej i żaden nie marudził — przyłazili grzecznie w środku dnia. Czy to jakaś kwestia płciowa? Jako że nasz pokój jest pełen dociekliwych nerdów (sztuk trzy, planowane pięć), nie przepuściliśmy okazji, żeby pogrzebać się trochę w stereotypach. Czyżby kobiety uważały, że zasady są by je przestrzegać, zaś mężczyźni, że są by je łamać? Po cholerę tak się przejmować czasem pracy kiedy się szuka nowej roboty?

Dziwne, dziwne… No, ale skoro nie chcą…

Rachityczny arachnid

Nie wiadomo skąd, w łazience znalazł się arachnid. Poznałem to po tym, że pomiędzy prysznicem a zasłonką była nić. I pomimo rachityczności arachnida, była ona niezwykle mocna i odczuwalna, jak jakaś cuma. Niestety nie przepadam generalnie za przemocą, ale nie miałem czasu na subtelne perswazje, więc powiedziałem „spłyń” i arachnid spłynął. (Siłą cieczy.)

PS.: Nawiązując do gierki słownej z tytułu: ktoś reflektuje na orzeszki arachnidowe? (O żesz ku, orzeszku!)

O wilczycy mowa

Kierownik rzekł:

– Mamy pierwszą kobietę! – Po czym po chwili dodał: – W końcu jakaś kobieta złożyła u nas CV. Nawet [Dyrektor Działu] się zainteresował!

[Taki to ewenement. Niestety.] A po paru minutach:

– O! Jeszcze jedna!

Czyżbym wywołał wilczycę z lasu? I to od razu dwie? Nieszczęścia chodzą parami? Od przybytku głowa nie boli? Czy też klęska urodzaju?

Każę Kierownikowi złożyć dokładny raport z rozmowy kwalifikacyjnej ;)