Nie ma się z czego śmiać

Byłem dzisiaj u dentysty – remont „klawiatury” jest już zakończony, więc dałem się namówić na drobne sprawy kosmetyczne. Ale to nieważne.

W poczekalni siedziała pewna mamuśka czekająca na synalka, który kończył właśnie sesję z wiertłem i cementem. Kiedy w końcu sesja się skończyła i miałem już wejść do gabinetu, zasłyszałem z przedpokoju następującą wymianę [w przybliżeniu]:

– Nie ma się z czego śmiać.

– No właśnie. Wiesz ile już wydałam na ciebie?

A ja kilka minut później słyszę, że może mógłbym pójść do ortodonty w sprawie wystających górnych trójek. Chcą mi zabrać mój wampirzy uśmiech!!

Nie ma się z czego śmiać! To poważna sprawa…

Reklamy

One thought on “Nie ma się z czego śmiać

  1. "Wiesz ile już wydałam na ciebie?"

    Biedny dzieciak :((( Jak się nie chce wydatków, to się nie robi dzieci. Takie wypominanie jest okrutne :(((

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s