Ci miastowi

Józefów to nie wieś. Ale też nie wielkie miasto. 20 tys. mieszkańców na relatywnie dużej przestrzeni piasku i sosen (jak to na Mazowszu). Ale najwyraźniej nie-wieś jednak wygrywa:

Mama pojechała do sklepu w Centrum (pół godziny piechotą z mojego domu przy granicy miasta) i oto co tam zobaczyła. Przed kasą urosła spora kolejka, bo przy kasie siedziała młoda i niedoświadczona pracownica, która co chwilę leciała na zaplecze dowiedzieć się co to jest za dany towar (i ile kosztuje, przede wszystkim). Z zakupów mamy wątpliwości wzbudziły co najmniej dwie rzeczy:

– To są brzoskwinie, czy te drugie?

– To są nektarynki.

– Aha… A to jest kapusta, czy sałata?

Wiem, że to szokująca scena, ale czasem trzeba pokazać coś drastycznego, kiedy inaczej się nie da. Bo wszyscy od dawna wiedzieliśmy, że prędzej czy później do tego dojdzie, prawda?

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Ci miastowi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s