Teatrzyk imienia pana B.

Wiem, że już wszyscy mają serdecznie dość tej historii (ja też), ale właśnie zaczęło się robić niezwykle intrygująco.

Pan B., zwany też przedstawicielem bydła ryczącego, był w ostatnich dniach bardzo niekonsekwentny – raz ryczał jakby chciał pokazać kto tu rządzi, zaraz potem zapadała martwa cisza – aż do następnego ataku. Dzisiaj zrobił dwa przedstawienia: jedno o czwartej w nocy (chyba nikogo nie obudził, pewnie już się przyzwyczajamy…), a drugie trochę przed południem. Teatrzyk polegał na tradycyjnym monologu autobiograficznym, przy czym gdy mówił np., że od dwunastego roku życia nosił mamie zakupy, to jednocześnie chwytał za niewidoczne toboły. Wszystko to do najwyraźniej wyimaginowanej publiczności.

Niedługo potem przyjechała jego niesławna awanturująca się mamusia, tylko że zamiast zrobić awanturę sąsiadom, zrobiła… jemu. Nakrzyczał na nią, w związku z czym mamusia pojechała po policję, policja przyjechała po niego i wzięła na odwyk…

Tak że jeśli kogoś intrygowało dziwne zachowanie niezbyt pasujące do klasycznego prymitywa, ma już rozwiązane pół zagadki. A my – teoretyczne 48 godzin spokoju.

W międzyczasie też okazało się, że jednak mamy tutaj dzielnicowego. Dzielnicowy miał przyjść dzisiaj o 18. na pogadankę z mieszkańcami, ale nie dotarł, bo został odwołany na wojnę

[PieS: Mnie przy tym oczywiście nie było – niedawno wróciłem z firmowej imprezki [dez]integracyjnej, na którą zostałem zaciągnięty siłą i z której czym prędzej uciekłem ;) Dlatego też piszę na podstawie relacji osób trzecich i niejako w tak-jakby-telegraficznym skrócie.]

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s