Dir lejziłeb: NAS

Od jakiegoś czasu przymierzam się, żeby zmontować w mieszkaniu urządzenie wpięte w sieć i pełniące funkcję głównie magazynu danych dostępnego ze wszystkich komputerów, a przy okazji może i serwera (np. poczty). Poszukiwania gotowego rozwiązania okazały się wielce rozczarowujące: znajdowałem głównie albo tani szajz na jeden dysk, albo przebajerowane niewiadomoco dla technologicznych analfabetów z zarządów firm. A wymagania mam proste:

  • 4 (słownie: cztery) gniazda SATA (dyski mam – leżą i się kurzą, a można przecież wykorzystać)
  • Energooszczędny procesor (i tak zapewne będzie głównie czekał na operacie wejścia/wyjścia)
  • Zasilacz
  • Możliwość zalogowania się przez SSH i buszowania do woli (a raczej: jakieś wyjście na monitor, żebym mógł sam to sobie zapewnić)

I tyle. [Każdy dodatkowy ficzer niebezpiecznie zwiększa dyskomfort przepłacenia] Istnieje w ogóle coś takiego? Mam sobie sam zmontować z części? Jakich?

Reklamy

Podświadomość przegina

W dzisiejszym śnie: nasz firmowy sieciowiec w roli chirurga rzucającego sarkastyczne uwagi przed planowaną operacją, na którą się szykowałem z niewiadomych powodów; bliska znajomość z Wisławą Szymborską, która się pojawiła z niewiadomych powodów (pewnie żeby jak najbardziej poniżyć moją częstochowszczyznę czasem zwaną szumnie „wierszami”); kot uciekający z domu i chowający się gdzieś na mieście, oczywiście z niewiadomych powodów (należy dodać: nie moim mieście); wszystko naraz i pomieszane ze sobą (np. kot się chował w mieszkaniu Szymborskiej, dokąd udałem się ze szpitala uciekając od sieciowca-chirurga) i podane w tradycyjnym sosie łażenia po ulicy w piżamie.

Przeginasz, panie kolego podświadomy.