Feelancer

Kierownik czyta listy motywacyjne, bo trwa nabór do Zespołu (potrzebny dobry i oddany sprawie tester!), czytając niektóre fragmenty na głos i śmiejąc się do rozpuku. Właściwie nikt poza nim nie widzi w tych fragmentach nic szczególnie zabawnego; może to efekt przepracowania, czy coś (kierownika czy też nas, nie mogę się zdecydować). „Doświadczenie ostatniego roku na rynku pracy nauczyło mnie, że lepiej jest pracować dla dużych firm o ugruntowanej reputacji” – takie tam rzeczy (mogłem cytat niechcący wygładzić).

– Co to znaczy feelancer? – Pyta z nagła.

– Wolny strzelec? – Odpowiadam nie z nagła.

– Aha. Ale czy to tak się pisze? „Feelancer”?

– A, nie, nie pisze się. Tak to brzmi raczej jak objazdowy egzekutor długów.

Litrówki, litrówki….

[Przypomina się „MdM po godzinach”, skecz z parodią teledurnieju: uczestnik (Materna) udziela wyraźnie poprawnej odpowiedzi, na co prowadzący (Mann) odpowiada z jadem: Oczywiście źle. Każdy idiota wie, że to się pisze wielką literą.]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s