Test

[To jest wpis z kategorii „ja się nie znam”, proszę nie wytykać życiowej ignorancji.]

Jakiś czas temu dostałem groźny list od spółdzielni, że mam popsuty bezpiecznik różnicoprądowy (grozili, że odetną mi prąd, jeśli nie naprawię – wszystko oczywiście dla mojego dobra, jak wszystko co robi rząd i wszelka władza (ale to na marginesie)). Naprawiłem więc. Panowie elektrycy poinstruowali mię, że mam co miesiąc naciskać przycisk „test”.

Miesiąc minął. Biorę krzesło, wspinam się do „korków”, otwieram puszkę, naciskam… a tu jak nie błyśnie na niebiesko, jak nie fuknie i jak wszystko nie zgaśnie!…

Czy to znaczy, że się udało?

7 uwag do wpisu “Test

  1. Poprawna nazwa to nie bezpiecznik róznicowoprądowy, a wyłącznik różnicowoprądowy. Jeśli działa poprawnie, to w wyniku testu powinnien się wyłączyć sam, zanim wywalą się bezpieczniki (któraś z pozostałych "kostek" w skrzynce). Jest to jedyne zabezpieczenie chroniące człowieka przed porażeniem prądem elektrycznym w domu, na przykład w przypadku przebicia na obudowę urządzenia typu pralka. Zwykłe bezpieczniki działają na wartość bezwzględną natężenia prądu, więc odetną "podłączonego" człowieka (jeśli sam nie da rady się odłączyć) po przełynięciu przez niego prądu rzędu 10 czy 20 amperów, czego nikomu bym raczej nie życzył. Takie wypadki nie są bardzo częste, bo urządzenia same w sobie muszą spełniać pewne normy zabezpieczenia zanim zostaną dopuszczone do użytku, ale zdarzają się i przeprowadzenie takiego testu raz w miesiącu wydaję się jak najbardziej mieć sens, na takiej samej zasadzie na jakiej warto mieć w domu apteczkę z nieprzeterminowanymi lekami czy sprawną gaśnicę.

    Polubienie

  2. @Jezuch: Nieudany test wyłącznika nie powoduje nic. Udany powoduje chwilową przerwę w zasilaniu.

    @sztywny: teoria piękna… ale w praktyce to po prostu niepraktycznie raz w miesiącu rozpoczynać taką procedurę. Szczególnie, że jeśli tak samo jak do instrukcji wyłącznika będziesz się stosował do instrukcji podłączonych urządzeń elektrycznych, to się okaże, że to nie parę sekund, ale i pół godziny zabawy. Bo komputery przed testem należy poprawnie wyłączyć, potem włączyć. A np. w instrukcji obsługi mojej lodówki jak byk stoi, że po wyłączeniu zasilania należy 15 minut poczekać przed kolejnym włączeniem.

    Zgadzam się… dobrze by było jakby wyłącznik był regularnie przetestowany… ale jakoś nie czuję się przekonany do tego, żeby rzeczywiście co miesiąc to robić. Zabezpieczenie przed porażeniem? To przecież i tak tylko drugie, czy trzecie zabezpieczenie. Przede wszystkim nie należy wsadzać palców do kontaktu i używać uszkodzonych lub źle podłączonych urządzeń, a nawet „różnicówka” nic nie pomoże jak ktoś się podłączy pomiędzy fazę i zero. Dla mnie wyłącznik różnicowo-prądowy to głównie zabezpieczenie samej instalacji u rządzeń, pomagające wcześniej wykryć awarię.

    Polubienie

  3. Jajcuś: Fakt, może sprawdzanie tego co miesiąc jest niepraktyczne, nie mniej jednak nie negowałbym sensu posiadania sprawnego wyłącznika dla własnego dobra (vide wpis, myśle że tu się mną zgodzisz). Poza tym, że nowe urządzenia są najcześciej dobrze uziemione, izolowane itp., jest to jedyne zabezpieczenie w sytuacji kiedy jednak dochodzi do przebicia. No i kiedy w domu są dzieci, coś takiego robi się dużo bardziej krytyczne.

    Polubienie

  4. No i popatrz jak szybko wyłącznik okazał się użyteczny: właśnie przed chwilą zadziałał i nie chciał się włączyć z powrotem dopóki ktoś nie skojarzył, że to wszystko przez czajnik elektryczny…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s