Zygmunt Biały Kruk

Przed przedświątecznymi zakupami wybrałem się, oczywiście, do bankomatu, pobrać kwotę projektowanych wydatków, plus odpowiedni margines błędu, czyli w sumie 200 złociszy. No i bankomat wydał 200 złociszy. Jednym banknotem.

Przez jakiś ułamek sekundy mnie zamurowało. Po czym sobie uświadomiłem, że nie trzymałem w dłoniach tego nominału prawdopodobnie od jakichś 10 lat, od czasu, kiedy Szefu-Frąsuz wypłacał mi dolę do łapki. Jakoś chyba to rzadko jest spotykane zjawisko, przynajmniej poza kręgami mafijnymi i łapówkowniczymi, gdzie kluczowe są duże kwoty w postaci gotówkowej. [Tak się składa, że nie należę do żadnej z tych grup. Jaka szkoda.]

Mój szofer (że się tak wyrażę) też był zaskoczony. A ponieważ po zakupy wybieraliśmy się na bazar (a nie do, tfu tfu, supermarketu – tfu), pojawiła się kwestia potencjalnego zawału serca u kupców na widok czegoś takiego. Więc udaliśmy się na pobliską pocztę w celu dokonania zamiany na coś bardziej strawnego dla prostego, wiejskiego obywatela.

A na poczcie panienka w okienku spojrzała podejrzliwie i zapytała:

– Czy to aby nie fałszywe?…

Pani w okienku na poczcie też nie jest łapowniczką ani nie jest szefem mafii. Dobrze wiedzieć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s