Na poziomie

A w skrzynce: reklama przedszkola.

Zdaje się, że powinienem napisać na skrzynce pocztowej: „TU MIESZKA INFORMATYK”.

[W sensie: reklamować tylko te przedszkola, które przyjmują trzydziestolatków.]

Obrazki z patelni

Akurat tak los chciał, że akurat dzisiaj musiałem wybrać się na Drugi Brzeg (przy czym dla mnie Drugi Brzeg to jest ten Lewy; a spora część kolegów w pracy ma nietypowo, bo dojeżdżają wbrew prądowi godzin szczytu, czyli z Lewego na Prawy – ci to mają szczęście…). Ale ja jestem twardziel i chodzę mniej więcej tak samo jak jest -20°C jak i przy +30°C. Co znaczy, że kilka osób dziwnie na mnie spojrzało. W ramach zemsty ja też na nich spojrzałem.

Na przykład na ponętną dziewuszkę, nieco wyższą ode mnie, lekko rudą szatynkę – wachlującą się prawdziwym wachlarzem, w tonacji granatowej i obwiedzionym koronką. (No dobra, ona na mnie nie spojrzała. Ale i tak ją sobie dokładnie obejrzałem.) Jedyna inna osoba z wachlarzem, jaką wypatrzyłem, to okropna, gruba baba z czerwoną gębą. Część innych wachlowała się czym się dało. Ale nie było wśród nich żadnego mężczyzny. Twardziele! (Sądząc po tym, że ja, twardziel, też się nie wachlowałem.)

I na Wisłę jeszcze grożącą wodą, z mostu łazienkowskiego. Jadąc mostem łazienkowskim zawsze mam pietra. Ślimaki prawie wszystkie już powymieniali, bo się sypały – a co z głównymi przęsłami?…

A ile się nasłuchałem o zimnych prysznicach (w trybie życzeniowym). Najciekawsza rozmowa (przez telefon): „Ma być zimne danie.” „Zimne.” „Ziiiiiiiimne.” „Mamo, ziemniaki są gorące.” (Ale mogą być też zimne!) „Ale wtedy są niedobre.” (Aha! Właśnie dlatego o tym pomyślałem! Hahahaha!)

Ekstremalne warunki pogodowe znoszę dzielnie i dobrze, co nie znaczy, że wszystkie lubię tak samo. Mróz – wporzo; upał – a pódziesz ty zarazo. (Czy podawałem już niepodważalny dowód na wyższość mrozu nad upałem? Ten z tym, że na mróz można się dowolnie grubo ubrać a rozbieranie się na pewien limit?) Nie spadła dzisiaj ani kropla deszczu (przynajmniej w stolycy) a i tak nie mogłem się doczekać przebrania się w coś suchego. Bycie twardzielem na swoje minusy, jednak.

[A powód eskapady? Procesor też uznał, że nie lubi upałów. Efekt końcowy: krew na żebrach nowo zakupionego radiatora (z wentylatorem); a krew z kłykcia – co w ferworze walki zauważyłem dopiero po dłuższej chwili.]

Babel

К сожалению, я не говорю по-русский.

Ich spreche nicht gut Deutsch.

As is most clearly apparent, I don’t speak a tiny bit of english, so it’s totally impossible that I would ever write this sentence.

¿Qué?

mi ca na tavla fo la lojban. .iku’i mi ca cilre ri1


[W całym swoim życiu nowego języka (naturalnego, nie liczę języków programowania) uczyłem się pięć razy, w tym cztery świadomie, w tym jak dotąd jeden skutecznie, co mam nadzieję powiększyć do dwóch. Naprawdę żałuję, że jakoś nie wyszło mi więcej. Języki to fascynująca sprawa, a moment wypowiedzenia pierwszego w pełni poprawnego, nietrywialnego zdania w obcym języku jest dla mnie odpowiednikiem mentalnego orgazmu. Zdecydowanie powinienem częściej to robić.]


1 Czyt. „mi sza na tawla fo la lożban — iku-i mi sza szilre ri”. Ciekawe czy wszystko jest poprawnie, he he.