Dzień spod znaku pizzy

*dzyń!*

– Zamawiałeś coś?

– Nie…

*otwiera*

– Proszę, sosik…

– Pizza??

– Ano pizza. Nie zamawialiście państwo?

Sytuacja jakich wiele, ale…

Sześć godzin wcześniej w pracy:

– Ile czasu już minęło?

– #%&%#&$ już półtorej godziny!

– To dzwoń, żeby się wypchali i zamów gdzie indziej.

[W tym momencie Kontraktor Nawrócony był już takim stanie, że kiedy Kierownik rzucił komendę „za okno patrz!”, czemu wielce sprzyjają okoliczności przyrody, ten pierwszy ofukał go, że przecież nie jedzie żaden dostawca, więc co mu głowę zawraca.]

„Przepraszamy za utrudnienia i postaramy się to panu jakoś wynagrodzić. Do widzenia! *klik*” – podobno powiedział ten ktoś, kto miał się wypchać, zaś gdzie indziej powiedzieli „najwyżej 40 minut”. Dotarła po ponad godzinie. Ale dotarła jednakowoż, w odróżnieniu od tej pierwszej…

…co sprawiło, że poczułem przemożne uczucie surrealizmu zobaczywszy kto – i z czym – stoi za drzwiami. „W końcu dotarła?… Tutaj??”. Ale z powrotem w rzeczywistości okazało się, że najprawdopodobniej ktoś zamówił pod „2d”, a nie „2b”.

Jak wiadomo, nieszczęście chodzą stadami, więc na wszelki wypadek przyjmuję zamówienia na nadmiarową pizzę. Nie wiadomo skąd jeszcze na mnie spadnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s