Czekając na „Czekając na Godota”

„Piszę.” „Nie możemy.” „Dlaczego?” „Czekamy na zrozumienie.” „A, racja.”

Właściwie najlepsze podsumowanie „Czekając na Godota” jakie mi się nasuwa, to xkcd 451. Może jeszcze kiedyś dotrze do mnie wybitność tej genialnej sztuki, ale póki co czuję się oszukany. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że chodzi w tym wszystkim o efekt „jeśli nie mogę zrozumieć, to musi być ach jakie głębokie”, a tak naprawdę jest płytkie i o niczym.

Ale najgorsze i tak było opracowanie dołączone do wydania. Dlaczego nie odkryłem wcześniej sposobu analizy „opisz pierwszą lepszą scenę i dodaj: a zatem życie jest absurdalne”? Tyle piątek z polskiego mi przeleciało przed nosem!

Ech.

Ale póki co…

„Czekamy.”

Nic się nie dzieje.

Kurtyna!

[Trochę więcej szczęścia miałem z „Siódmą pieczęcią” Ingmara Bergmana, bo oglądając to miałem poczucie, że to jednak ja jestem za głupi. Intryguje mnie tylko czy język szwedzki rzeczywiście jest taki beznamiętny?]

Advertisements

3 thoughts on “Czekając na „Czekając na Godota”

  1. > Odnoszę wrażenie, że ja w wyniku tego odchamiania się jeszcze bardzie się schamiłem ;)

    "Jeśli w telewizji pokazują gołe baby przed 22:00, to znaczy, że oglądasz właśnie TVP Kultura" :)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s