Czekając na koparkę

Kiedy zakopało tych chilijskich górników, akurat mniej więcej zaraz po tym, jak przeczytałem „Czekając na Godota”, pomyślałem, że to fantastycznie dobra sceneria dla dramatu egzystencjalnego, takiego „Czekając na Godota” do kwadratu (albo i lepiej) – kilkudziesięciu facetów zamkniętych w ciemnym i ciasnym pomieszczeniu, w którym zupełnie nic się nie dzieje i którzy mogą wyłącznie czekać (sytuację psuje tylko to, że ratunek jest prawie pewny).

Ale nie pomyślałem, że przecież.

W dzisiejszych czasach najbardziej opłaca się zostać ofiarą (albo należeć do rodziny ofiary – czego się nie zrobi, żeby mieć kuzyna pochowanego na Wawelu albo pomnik ku jego pamięci, jak pokazują rodzime wzorce), bo po każdej tragedii pojawia się wielomilionowy kontrakt, a im bardziej odrażająca tragedia, tym bardziej wielomilionowy jest kontrakt. I jestem wobec tego wewnętrznie skonfliktowany, bo z jednej strony tak jakby trochę zalatuje to sprawiedliwością społeczną, a z drugiej jest zawiść (jak przystało na Polaka), że dlaczego ja nie jestem ofiarą jakiejś obrzydliwej zbrodni i nie należą mi się wielomilionowe kontrakty. Nie wspominając o deprecjacji cierpienia ludzkiego rzucanego na pożarcie plebsowi, bo to chyba oczywiste (sarkazm alert!).

I dlaczego mam dziwne wrażenie, że ja tak właściwie nie o tym chciałem?

Reklamy

5 thoughts on “Czekając na koparkę

  1. "dlaczego ja nie jestem ofiarą jakiejś obrzydliwej zbrodni i nie należą mi się wielomilionowe kontrakty"

    Mimo wielomilionowych kontraktów na pewno nie zdecydowałabym się na siedzenie 600 czy 700 m pod ziemią od sierpnia z ponad trzydziestoma towarzyszami na małej powierzchni. Wg mnie tam było piekło na ziemi i chwała psychologom i innych specjalistom, że dawali im zadania i próbowali zająć im czas. Natomiast nie zdziwiłabym się, gdyby jednak niejeden z nich nie wytrzymał psychicznie…

    Mam nadzieję, że skorzystają sobie z tych kontraktów jak najwięcej. Ale obawiam się, że Hollywoody i inne ich "zmielą" i, kiedy nie będą już potrzebni, wyplują i biedni górnicy wylądują tam gdzie byli wcześniej…

    Myślisz, że za 15-20 lat będą spać na kasie w pałacach? Nie, będą biednymi emerytami lub dalej będą pracować w kopalni (lub gdzie indziej).

    Przecież to są prości ludzie (w czym IMO nie ma nic złego). Kiedy dostaną masę kasy, niekoniecznie będą wiedzieć, jak racjonalnie ją wykorzystać. Zabalują, zamiast zainwestować. Może opłacą dzieciakom studia.

    Człowiek nie staje się bogaty tylko przez dostanie wielkiej kasy. Wielu wygranych w Lotto traci pieniądze w kilka lat. I nie piszę tego na zasadzie "co za idioci", tylko z naprawdę głębokim współczuciem, do tego, co przeżyli i do tego, co ich czeka teraz.

    Polubienie

  2. "z naprawdę głębokim współczuciem, do tego, co przeżyli i do tego, co ich czeka teraz"

    dla górników oczywiście, nie dla wygranych w Totolotku :)

    Polubienie

  3. Tak mi się poniewczasie przypomniało, że są przecież jeszcze wydawcy pastwiący się na cudzym nieszczęściu. Niby czemu oferują wielomilionowe kontrakty, jeśli nie po to, żeby zarobić miliardy?

    Polubienie

  4. No więc właśnie. Tacy właśnie wydawcy i wytwórnie filmowe zarobią tysiąc razy więcej niż ci wszyscy biedni górnicy razem wzięci.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s