Idą ścięta

Jak pewnie większość pracodawców, mój pracodawca (czy raczej: pracobiorca, bo bierze pracę, jaką wykonuję; nie podoba mi się ten wywyższający ton oficjalnego terminu) przeniósł dzień wolny z soboty świątecznej na piątek wigilijny. Na międzyświąteczny tydzień wziąłem sobie wyskrobki przysługujących mi na ten rok dni urlopowych – nie ma mowy, żebym w swoje urodziny przychodził do pracy (a urodziny są takiego dnia, że nikt ich nie zauważa, nawet ja; trzy lata temu na urodziny pojechałem na pogrzeb babci, na ten przykład, i szczęśliwie uniknąłem wylewu życzeń). A póki jeszcze chodzę do pracy, udaję, że jestem niesamowicie zapracowany i nie mam czasu iść na „świąteczne” zakupy. Tym razem poszedł ktoś inny, hurra! Rok temu (plus/minus dwa lata) poszedłem nieopatrznie w sezonie świątecznym do hipermarketu… To była nauczka na całe życie: TEGO SIĘ NIE ROBI. Przedświąteczna atmosfera życzliwości przejawiająca się wojnami podjazdowymi przy użyciu wózków sklepowych, przepychankami i złymi spojrzeniami przed kasami to zbyt wiele słodyczy jak dla mnie.

A tak naprawdę to chciałem napisać, że idą święta i od trzech dni obijam się w pracy jak opętany. Poczytując „w wolnych chwilach” o historii Chin doszedłem już do dynastii Song. Jeszcze niecały tysiąc lat i będę we współczesności!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s