Fiskusowa wyżerka

– Nie jesteś na wigilii? – Powiedział przypadkowy przechodzień obok zazwyczaj-otwartych drzwi do naszego pokoju do kolegi M., który przez te drzwi jest zazwyczaj-widoczny.

Kolega M. najpierw się stropił, że zapomniał, że firma dzisiaj urządza „wigilię”, ale potem sobie przypomniał, że przecież Urząd Podatkowy wymyślił ostatnio, że firmowe poczęstunki to jest zysk, kod którego należy się podatek (dochodowy). (A kiedy nie da się ustalić kto ile zeżarł, wszyscy płacą po równo.)

Nie jestem prawnikiem, nie siedzę nawet w teorii anarchizmu, libertarianizmu itp., nic konkretnego na ten temat nie przeczytałem i miałem tylko jeden odcham z systemu podatkowego na Polibudzie; jestem tylko zwykłym informatykiem, który lubi wszystko dokładnie przemyśleć, a że nie przestaje myśleć nawet we śnie, to myśli o różnych rzeczach i raz po raz popełnia ten sam błąd rozmyślając o rzeczach, o których czasem (często?) nie ma zielonego pojęcia (lub gorzej). Wybaczcie ignorantowi. W każdym razie przypadki takie jak ten sprawiają, że zaczynam rozumieć opinie, wedle których podatek dochodowy jest z definicji bezsensowny. Sąsiadka pomagająca opiekować się dzieckiem – usługa mająca wartość – opodatkowana. Sąsiad pomagający skosić trawnik – takoż. Niemniej niedawno w Zespole ktoś relacjonował opinię prawnika, że jeśli się zrewanżuje sąsiadce i pomoże zaopiekować jej dzieckiem, a sąsiadowi się skosi jego trawnik – to już wszystko jest gitez (także jeśli ja mam mały klombik a sąsiad kilka hektarów łąki), nawet jeśli wedle logiki są to dwie niezależne usługi mające niezależnie od siebie wartość, od których niezależnie należy się podatek. Sprawiło to na mnie wrażenie, że jest to jakiś akrobatyczny wygibas mentalny ze strony prawnika, który próbuje stworzyć jakąś fikcję pozującą za „normalność” w nienormalnym systemie, być może w celu przedstawienia idiotycznego prawa w jakimś pozytywnym świetle, żeby ludzie się przeciwko niemu nie buntowali.
Mimo to zastanawiam się kiedy ktoś dojdzie do wniosku, że przemieszczenie się samochodem z miejsca A na miejsce B to ewidentna korzyść, bo sam fakt przemieszczenia się jest dowodem, że znajdowanie się w danym czasie w punkcie B jest bardziej korzystne niż znajdowanie się w danym czasie w punkcie A, w związku z czym należy się podatek od tej korzyści. Myślę, że państwo zaoszczędziłoby znacznie więcej, gdyby wyrzuciło na bruk wszystkich urzędników wymyślających takie rzeczy (są one, bądź co bądź, ewidentnym dowodem, że nie mają oni co robić i się nudzą).

Tymczasem kolega skierował się do drzwi.

– To przynieś nam jakieś pączki, żebyśmy wiedzieli za co mamy płacić podatek!

– Nieeee, nie idę tam. Idę zapalić.

[Odnośnie ignorancji: pocieszam się, że być może czasem się zdarzy, że mam „świeże spojrzenie”. Wybaczcie naiwniakowi.]

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s