Z cyklu: co poeta miał na myśli

Każdy programista dobrze wie, że nawet jeśli w tej chwili zna swój kod na wylot, to za miesiąc będzie dla niego prawie zupełnie obcy. Dzisiaj się dowiedziałem, że dotyczy to nie tylko kodu. Trafiłem mianowicie na taki komentarz rewizji (dokonanej przeze mnie, oczywiście) w repozytorium sprzed paru miesięcy:

SNAPSHOT my donkey.

Podpowiem, że pisownia wielkimi literami ma znaczenie, a rzecz dotyczy pewnego znanego narzędzia wspomagającego m.in. zarządzanie zależnościami w Javie. Ja wiem, bo sam się domyśliłem ;)

Głupie pytania, część 92.

Jaka właściwie teoria stoi za zakazem spożywania deseru przed głównym daniem?

[Jak na mój gust to jest przyznanie się kucharza, że jego główne danie jest gorsze od deseru i że musi się zniżać do szantażu emocjonalnego, żeby ktokolwiek chciał to zjeść…]

Cyniczny obraz życia współczesnego człowieka

Dzieciństwo: zabójca norm społecznych.

Szkoła: zabójca kreatywności.

Studia: zabójca ciekawości świata.

Praca: zabójca pasji.

Rodzina: zabójca miłości.

Starość: zabójca ciała.

[Jeśli ktoś może coś jeszcze dodać do tego obrazu, to z chęcią przyjmuję propozycje, ponieważ osobiście jestem dopiero na etapie „praca” (aczkolwiek przez studia przemknąłem bez większego uszczerbku na zdrowiu psychicznym, ponieważ w zasadzie chodziło mi tylko o papier potwierdzający to, co już umiałem). Jestem na etapie „praca” i nigdy nie przypuszczałem, że wybranie zawodu pokrywającego się z moimi zainteresowaniami może być tak wielkim błędem. Jestem również zdeterminowany przerwać tę ścieżkę cywilizacyjnej katastrofy przed etapem „rodzina”. Nie jestem jednak pewien czy znajdą się chętni (chętne, właściwie) do tego, żeby nie oznaczało to całkowitej rezygnacji z rodziny.]

Humor bibliotekarzy

Wstąpiłem dzisiaj do biblioteki oddać „Niepocieszonego” Kazuo Ishiguro (co to była za ciężka cegła). Pobłąkałem się trochę między regałami (znów przyszedłem nieprzygotowany i nie wiedziałem co począć) i w końcu wybrałem zbiorek esejów Umberto Eco. Cienki bo cienki, ale tak dla odmiany… (A tak naprawdę już pożyczyłem co miałem wypożyczyć od znajomej.)

Podaję więc bibliotekarce, a ona na to:

– Co tak cienko?…