Najbardziej pouczająca rzecz, jaką obejrzałem w tym roku

Tak, tak, zapóźniam się trochę z TED, a do tego ten wykład został udostępniony w połowie zeszłego roku…

Laurie Santos: A monkey economy as irrational as ours

Czyli: małpy nauczone posługiwać się pieniędzmi zachowują się tak samo głupio jak ludzie, wliczając w to rabunek i defraudację (no dobrze, to akurat jest trochę naciągane). To… wiele wyjaśnia ;)

Reklamy

Odwrotna Atomizacja Polska

Jeden Bardzo Ważny Ekspert powiedział, że refleksja nad potrzebą/chęcią/sensownością budowy elektrowni atomowej w Polsce po ostatnich wydarzeniach w Fukushima daiichi to żerowanie na ludzkiej tragedii i cyniczne wykorzystywanie cudzego cierpienia do własnych celów (mniej więcej tak). Pomijając już fakt, że Ekspert również wykazał się skrajnym cynizmem wmawiając w ten sposób napromieniowanym Japończykom, że energia jądrowa jest najbezpieczniejsza i najczystsza na świecie, oraz to, że Ekspert, zdaje się wcale nie był Ekspertem od Atomistyki, daje się zauważyć pośród ostentacyjnie wykształconej gawiedzi coś na kształt pospolitego ruszenia w obronie nieszczęsnego atomu. Gromadzą się tacy Racjonaliści i zaczynają wykładać „luddystom”, że uprawiają wstecznictwo, że zachowują się irracjonalnie, że wierzą w zabobony, że dają się straszyć demagogom cynicznie wykorzystującym cudze cierpienie dla własnych celów i do tego najwyraźniej lubują się obserwowaniem duszącej się planety. Tak, tak, wszystko to wiem. Ale i tak nie chcę elektrowni atomowej w Polsce.

Spójrzmy prawdzie w oczy: energia jądrowa od samego początku była poronionym pomysłem, a dzisiaj na dodatek jest już przestarzałą technologią. Nie mielibyśmy całej tej hecy, gdyby nie „potrzeba” budowy bomb; zamiast tego mielibyśmy dzisiaj świetnie prosperujące elektrownie słoneczne, o czym pisze nawet National Geographic, tuba pro-ekologicznej propagandy. Budowa elektrowni atomowej kosztuję masę pieniędzy, jej utrzymywanie wymaga daleko idącej ostrożności, odpady po niej będą straszyć jeszcze nasze pra-pra-wnuki, a wycofanie też trochę kosztuje.

Ale to też nic takiego. Najbardziej mnie irytuje, że nadal robi się z Polski śmietnik Europy. Sprowadzanie powypadkowych samochodów chyba dało się powstrzymać, ale teraz za to nam się wciska powypadkowe technologie. Nie produkujemy głowic bomb atomowych, więc po co nam cały ten radioaktywny syf? Proponowałbym raczej wziąć nauczkę od niejakiego Stefana Banacha i jego kolegów i zamiast wyrywać się z „ja też! ja też!!”, zrobić coś nowatorskiego, coś, co rozsławi Polskę na całym świecie, tak jak Banach rozsławił polską szkołę matematyki. Tyle jest możliwości, na pewno coś się znajdzie.

Ale zdaje się, że to jeden z moich skrajnie nietypowych napadów optymizmu.