Żyjemy w bogatym kraju?

Fanom muzyki od dawna znane jest zjawisko, że my tutaj, w naszym biednym polskim grajdołku, płacimy za płyty ceny takie same jak płacą na Zachodzie, pomimo posiadania przez nasz kraj statusu kraju nie-do-końca-rozwiniętego. No, przynajmniej płaciliśmy, bo ostatnio tylko tacy wariaci jak ja jeszcze się przejmują plastikowymi krążkami w plastikowym pudełku z dodatkiem kawałka papieru i farby drukarskiej. Nieważne. Podobno chodzi(ło) o to, żeby Niemcy nie przyjeżdżali kupować hurtowo płyt u nas, zamiast u nich. Ale temat tej konkretnej głupoty już kiedyś przerabiałem.

Jestem geekiem, ale jakby trochę nietypowym. Moje biurko w pracy składa się z: biurka; laptopa. Koniec. Nawet myszki nie mam. Nie to co Kolega Nowszy, który przenosiny na inne biurko musi koordynować z ciężarówką do transportu całego tego jego sprzętu. Mój komputer w domu też „jedzie” nadal na dwurdzeniowym Athlonie 64 X2 w czasie, kiedy ta marka została już wycofana i pogrzebana pod co najmniej jedną inną późniejszą i również już wycofaną marką. Jedyne „gadżeciarskie” elementy to niestandardowo duża ilość pamięci i jeden z pierwszych SSD Intela (najlepszy zakup, jakiego dokonałem – ever!).

Mimo to co jakiś czas zdarza mi się napalić na jakieś urządzenie, którego i tak pewnie nie będzie chciało mi się kupić i/lub którego nie bardzo miałbym kiedy i jak używać. Przykład: Eee Pad Transformer. Czytam sobie i myślę, że za $400 to może nawet warto się zastanowić. W związku z tym chcę sprawdzić jaka jest/będzie dostępność w kraju nad Wisłą i dowiaduję się, że $400 zmienia się u nas w 2000 PLN (nie wspominając o obsuwie do końca maja). I jest to coś, czego nie rozumiem. Dolar co prawda ostatnio trochę się odbił (od trupa Osamy, czy jak?) ale na poziomie 5 PLN za $1 chyba nigdy nie był, a w rzeczywistym świecie bliżej jest połowy tego kursu. Blisko 100% marży dla importera to chyba drobne przegięcie, zwłaszcza zważywszy na to, że wszystko i tak jest Made in China (lub Korea), więc sprowadzenie do USA czy do Polski to odin hoj. Taki bogaty ten nasz nie-do-końca rozwinięty kraj, że stać nas na dwukrotne przepłacanie, czy po prostu jesteśmy krajem frajerów?

[Albo po prostu na niczym się nie znam i nic nie rozumiem, wszyscy znają racjonalne wyjaśnienie, a ja wychodzę na idiotę. Nic nowego, chyba. Może to funkcja tego, że ASUS popieprzył i wyprodukował za mało? Na Zachodzie, zgodnie z prawem podaży i popytu, cena poszła w górę (z tego co widzę), a u nas wyprzedzająco ustalono jeszcze wyższą?]

Reklamy

20 thoughts on “Żyjemy w bogatym kraju?

  1. VAT. Cło.

    W USA podatek nie jest wliczany w cenę – sprzęt za $400 kosztuje $400 + odpowiedni stanowy podatek (około 10% IIRC).

    W EU VAT na elektronikę to 22% + większe (albo w ogóle jakiekolwiek, nie jestem pewien) cło.

    Polubienie

  2. ilość sprzedanych w PL egz. ? Nie wiem jak teraz ale jeszcze parę lat temu ceny sprzętu rowerowego z wyżej półki były zaporowe i ludzie jeździli kupować za granicę. Na forum rowerowym był gość któremu z USA uprzejmie przemycono wyczynową ramę jako złom. Jeśli importer u nas sprzeda nie 5000 rowerów tylko 100 to musi sobie jakoś to trochę zrekompensować żeby mu starczyło do pierwszego ;) Przykładowo, bodajże 3 lata temu konkretna dobra amatorska kolarzówka kosztowała w DE 4300 zł w przeliczeniu, a u nas 6000. Ja kiedyś głupią korbę i różne zębatki kupowałem w Harris Cyclery w USA przez net bo u nas parę rzeczy było w ogóle niedostępne. Zaś za odpowiednik korby (fakt że sporo lżejszy) musiał bym dać 3 x tyle…

    Polubienie

  3. No jedno to podaż i popyt, ale co innego jeśli importer sobie coś wyobraża. Podnoszenie ceny jako rekompensata niskiej sprzedaży to już skrajny idiotyzm w sytuacji, gdy niska sprzedaż wynika z wysokiej ceny. Myślałem, że tylko firmy medialne na coś takiego stać ;>

    Polubienie

  4. e tam jak by wziął dużo to by musiał myśleć nad logistyką i reklamą, bo co będzie jak mu zostanie ? Jak weźmie mało to myśleć nie musi. Ja to rozumiem bo myśleć bardzo nie lubię.

    Polubienie

  5. "Moje biurko w pracy składa się z: biurka; laptopa"

    Bez obrazy, ale nie trzeba być nawet informatykiem, żeby tak to wyglądało. Mnóstwo osób teraz tak ma.

    Polubienie

  6. "Bez obrazy, ale nie trzeba być nawet informatykiem, żeby tak to wyglądało."

    Więcej nawet, jeśli biurko informatyka to wyłącznie biurko+laptop, i nawet myszy nie ma, to jest to mocno nietypowy informatyk. Rozumiem w terenie, ale przy biurku? Musi być mysz, klawiatura, porządne ekrany (liczba mnoga) etc. ;)

    Polubienie

  7. Hoppke: no to u mnie mam z kilkanaście sztuk nietypowych informatyków na jednym piętrze. W sensie, jakieś Z400 z całym osprzętem sobie stoi z boku, a korzystają wyłącznie z MBP z jednym podłączonym kabelkiem.

    Jezuch: to żeś się zorientował… Apple przeliczane w ten sposób są od zawsze. Jak chciałem kupować Thinkpada, to okazało się, że przelicznik jest 6:1. VAT i ZUS to zło.

    Polubienie

  8. remiq stacjonarny – 24 + 22 + trackball
    remiq mobilny – 22 + 17 + mobilny trackball (ta 22 jest stacjonarna)

    Dlaczego męczyć się na jednym, skoro monitory takie tanie?

    Polubienie

  9. Podobnie wygląda sytuacja ze sprzętem muzycznym. To, co w Ameryce kosztuje tyle, co przeciętne słuchawki u nas staje się sprzętem audiofilskim z punktu widzenia ceny :>

    Polubienie

  10. "A teraz przeczytaj to jeszcze raz w szerszym kontekście ;)"

    Przeczytałam już wtedy, Mądralo :P Po prostu odebrałam to jako lans i chciałam Cię zgasić ;P

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s