Ślimaki na zboczu

Ostatnio sporo padało, i w związku z tym powychodziły w sporej liczbie na przylegające do terenów zielonych chodniki, a nawet jezdnie, ślimaki. I w związku z tym mogę z całą stanowczością powiedzieć, że ludzie nie patrzą pod nogi.

No cóż, mi też zdarza się skrzywić z powodu nieprzyjemnego chrzęstu wydobywającego się spod buta, ale generalnie jednak widzę co się tam na tym mokrym chodniku dzieje. A czasem dzieje się dużo. Jeśli nie dzieje się zbyt dużo, to nawet czasem się schylę i zwrócę nadgorliwego eksploratora betonu naturze (która znajduje się ledwie kilkanaście centymetrów dalej, ale ileż to musi być dla ślimaka…). I nawet czuję wtedy to miłe uczucie dobrze spełnionego obowiązku miłośnika zwierząt. Ale z drugiej strony odzywa się ten drugi, darwinowski, diabełek, który stwierdza, że robię źle, oj źle, bo teraz geny niechęci do betonu zostaną rozcieńczone przez takiego ocaleńca i przyszłe pokolenia będą odrobinę chętniejsze do wyłażenia na chodnik pod nogi tych łysych małp, co nie patrzą pod nogi, i w dłuższej perspektywie będę odpowiedzialny za wyginięcie całej populacji niewinnych ślimaków…

Nic na świecie nie jest takie czarno-białe. I co tu robić, co tu robić??

[Nic na świecie nie jest czarno-białe, bo o ile czerń jakoś da się zdefiniować, o tyle biel jest w zasadzie tworem mózgu i tak naprawdę nie istnieje. To dopiero jest cios!]

Reklamy

4 thoughts on “Ślimaki na zboczu

  1. W dłuższej perspektywie przy odrobinie szczęścia dojdzie do takiego postępu, że gen włażenia na beton przestanie ślimakom zagrażać, bo albo betonu już nie będzie, albo będzie starannie zabezpieczony przed wtargnięciem, albo ludzie i samochody będą nad nim bezpiecznie lewitować, albo coś tam jeszcze. Albo wybijemy się atomówkami i ślimaki (te, które to przetrwają) będą mogły sobie pełzać po betonie do woli. Tak więc wybór jest prosty – ratować ślimaki i do diabła z ewolucją;-).

    Polubienie

  2. "No cóż, mi też zdarza się skrzywić z powodu nieprzyjemnego chrzęstu wydobywającego się spod buta"

    :-(((((

    "nawet czasem się schylę i zwrócę nadgorliwego eksploratora betonu naturze"

    :-))))) Na Bemowie po deszczu ślimaki masowo wyłaziły na chodniki i szłam, co chwila się schylając (a Adam tylko trzymał parasol i przekręcał oczami;-)). Na szczęście na Bielanach jest ich mniej. Małe kochane ślimaki, chciałabym uratować je wszystkie…

    "teraz geny niechęci do betonu zostaną rozcieńczone przez takiego ocaleńca i przyszłe pokolenia będą odrobinę chętniejsze do wyłażenia na chodnik pod nogi tych łysych małp, co nie patrzą pod nogi, i w dłuższej perspektywie będę odpowiedzialny za wyginięcie całej populacji niewinnych ślimaków…"

    :OOOOOO

    "I co tu robić, co tu robić??"

    RATOWAĆ!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s