Daj sobie spokój, Lou.

Nie chciałem wierzyć, kiedy pisali, że to być może najgorsza płyta w historii muzyki. Przesłuchałem. Całość. Na szczęście jednym uchem, bo, jak się okazuje, nawet w najgorszej hiperboli i generalizacji jest ziarno prawdy.

„Lulu”, wynik kolaboracji Metalliki z Lou Reedem, rzeczywiście jest do bani.

Metallica akurat się broni; to Lou Reed jest jak te betonowe buciki, co ciągną na samo dno. Wedle relacji wpadł do studia z jakimiś tekstami, pojechał „po spontanie”, i jak nagrał tak miało zostać – żadnych poprawek. Efekt brzmi tak, jakby Metallica sobie coś pogrywała na próbie (trochę monotonnie, momentami; rozumicie – żadnych poprawek znaczy też żadnego przycinania), a w tym czasie przyszedł jakiś dziad z ulicy i zaczął mamrotać do mikrofonu co mu ślina na język przyniesie. Dramat (ale nie w tym dobrym znaczeniu).

[Edyt: Trzeba coś na odtrutkę. Powiedzmy… „Carnival Is Forever” Decapitated ;)]

Reklamy

3 thoughts on “Daj sobie spokój, Lou.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s