Avaaz mnie irytuje

Avaaz wydaje się być jedną z tych Dobrych Rzeczy, Które Warto Wspierać. Mają efektowną stronę i podobno są efektywni. Piszę „podobno”, bo prawie nigdy nie piszą jaki skutek odniosły poszczególne ich akcje (wyjątki się zdarzają kiedy chcą zrobić jakieś „drugie uderzenie” i reklamują się „powalającym sukcesem” pierwszego), a to chyba, moim skromnym zdaniem, ważna informacja. Skoro już pozwalają mi być leniwym i nie śledzić z zapartym tchem wszystkich tych spraw wymagających „masywnego okrzyku niezadowolenia”, to mogliby mi też powiedzieć co dał ten mój słaby głosik niezadowolenia, jakiego im użyczyłem. Ale to nie to mnie irytuje. Irytuje mnie, że kiedy piszą do mnie z wezwaniem do akcji, to zawsze jest to dzień, najwyżej kilka, przed zdarzeniem, na które ma to mieć wpływ. Nie wiem, może poczucie pilności sprawy ma pomóc takim rozleniwionym pożeraczom informacji jak ja ruszyć tym palcem i kliknąć, zamiast odkładać to na później. Może „masywny okrzyk niezadowolenia” rzeczywiście lepiej działa dzień przed tym, gdy spasieni kapitaliści popalający cygara mają coś zdecydować, niż miesiąc czy pół roku przed. Mi jednak wydaje się, że zawsze próbują mnie poderwać do odpowiedzialności obywatelskiej kiedy jest już zdecydowanie za późno. Za późno, by cokolwiek to zmieniło i, przede wszystkim, za późno na jakąś sensowną dyskusję nad tym o co właściwie chodzi, na czym polega problem i jakie są opcje jego rozwiązania. Czuję się jak frajer, którego ktoś próbuje wykorzystać w swoim konkretnym politycznym celu przeciwko jakiemuś innemu konkretnemu politycznemu celowi. Czuję się jak narzędzie krzyczące głosem niezadowolenia kogoś innego.

Ale i tak ich wspieram, bo, mimo wszystko, nawet jeśli jest to cudzy głos, to w większości przypadków jest tej samej tonacji co mój.

Zakamuflowana opcja rosyjska

Kiedy w bardzo niedługim okresie czasu zarówno Rosja jak i Białoruś porzucają zmiany czasu na i z letniego, a Ukraina poważnie bierze to pod uwagę, to wiedz, że coś się bardzo mocno dzieje. W świetle tego, że te dwa ostatnie kraje nie robią tego ze względu na troskę o zdrowie psychiczne obywateli, jak się oficjalnie podaje, tylko żeby być bliżej Rosji, nasze uparte pozostawanie przy zmianach czasu zaczyna brzmieć podejrzanie. Na pewno chodzi o to, żeby chociaż przez z grubsza pół roku być bliżej Moskwy!

Niestety, Moskwa sama zniweczyła ten szatańsko-moskalski plan, bo tamtejsze zniesienie zmian czasu polega na pozostaniu w czasie letnim, czyli dalej od nas odsuniętym. Siły ciemności są potężne, ale da się je pokonać!

[Nie muszę chyba dodawać, że jeśli/kiedy i u nas zostaną zniesione zmiany czasu, to napiszę zjadliwy tekst o tym, że nasz służalczy rząd chce się przypodobać Moskwie. Uczcie się od mistrzów demagogii w prasie!]