Kilka spostrzeżeń muzycznych: addendum

Korniszony w sosie elektronowym: przyznaję się oficjalnie, że należę do frakcji zwolenników eksperymentów tego rodzaju. Nie wszystkie wychodzą, ale ta potrawa jest całkiem smaczna.

Reklamy

Kilka spostrzeżeń muzycznych

Dzikie dziecko Gojiry: utwór tytułowy, posmakowany na Ursynaliach, jest oczywiście wyrąbisty, natomiast reszta płyty pierwsze wrażenie zrobiła… dziwne. Drugie wrażenie jest takie, że przerywnik o tytule „The Wild Healer” destabilizuje całość. Gojira od zawsze miała zwyczaj umieszczać jakieś podejrzane przerywniki, ale do tej pory jakoś one pasowały do reszty; ten nie pasuje do niczego.

Nowy ruch Rush: rzeczywiście dobra płyta; rzeczywiście pobrzmiewa stary dobry Rush z lat 80.; i nie daje mi spokoju, że jeden utwór (nie pomnę który) brzmi jak autoplagiat ze starego mniej dobrego Rush z lat 90. („Carve Away the Stone” z „Test For Echo”). Trochę mi nawet wstyd, że tak silnie mi się to skojarzyło…

Zwątpienie moim mnemesis: Pierwsza płyta Mnemic miło połechtała mój matematyczny zmysł, po drugiej zaś postawiłem na nich krzyżyk. Zaczynam tego żałować. Typowe, jakże typowe. PeeS: momentami jedzie Devinem aż miło.

Anatema Anathemy?: krytycy się rozpływają w zachwytach („Kolejny dowód na geniusz braci Cavanagh” –Teraz Rock), natomiast koleżanka prawie mnie pobiła za to, że jej to zasugerowałem (nie, nie spodobało się: „jakieś takie radosne to”). Tak się kończy rozmawianie o muzyce z blackmetalową dziewczyną ;) Ale muszę przyznać, że jakiś podejrzany magnetyzm w tym jest… PeeS: koleżankę udobruchała Nowa płyta Swans.

Najbardziej zajebista rzecz, jaką obejrzałem w tym roku

Sam jestem zaskoczony tym, że w tym roku jeszcze nie było w TED najbardziej zajebistej rzeczy, ale oto ona:

Ramesh Raskar: Imaging at a trillion frames per second

Przy takiej rozdzielczości czasowej film pocisku karabinowego przestrzeliwującego jabłko trwałby cały rok i byłby śmiertelnie nudny. Ale są o wiele bardziej zajebiste (i szybsze) rzeczy niż pociski karabinowe…

600-giga-albo-coś

Drogi Intenecie; mam sobie dysk 1TB, na który ładuję system plików (z obrazu przy użyciu dd) i wszystko pędzi sobie z prędkością ponad 80 MB/s, aż do czasu gdy gdzieś w okolicach 600 GB jądro zgłasza błędy na połączeniu SATA, które w wyniku tego zostaje przełączone na niemożliwie powolny tryb (PIO4). Sprawdzone na dwóch różnych dyskach. Badania wykazały brak skiepszczonych bloków. O co powinienem się martwić? Dysk? Jądro? BIOS?