Programowanie jest jak…

Wiele różnych metafor, przeznaczonych dla laików i nie tylko, wymyślono na zilustrowanie pracy programisty. A to architektura (bzdura; w porównaniu budowa wieżowców to banał, bo dzieje się w zaledwie trzech (w porywach do czterech) wymiarach), a to ogrodnictwo (już lepiej, ale stosują się te same zastrzeżenia), a to jeszcze coś innego…

Wszystko nie tak.

Programowanie jest jak budowa metra w Warszawie.

Pomyślcie tylko o tym. Z grubsza widać dokąd chcemy się dokopać, ale nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy wyskoczy jakiś nieznany ciek wodny, który zalewa, rozmywa i powoduje zamknięcie połowy miasta; trzeba uważnie omijać kurzawkę (zdaje się, że to z grubsza jest opanowane); a do tego co rusz odkopuje się jakiś niewybuch. Owszem, cel widać, jest jakiś plan, tylko bez przerwy przeszkadzają czynniki niewiadome i nieprzewidziane…

Reklamy

23 thoughts on “Programowanie jest jak…

  1. Nie nie nie, programowanie to bardzo eteryczna sztuka, która nie ma wyraźnie postawionych granic i nie wiadomo, czy pan od ‚hello world’ to już programista, czy jeszcze nie. Tego się dowiedziałem wizutyjąc himalaje polemiki.

    Polubienie

  2. >Cóż, to nadal raczkująca dziedzina ;)

    Zupełnie jak uczciwa i szczera polemika u niektórych. Ale co tam, głupostwo.,..

    A tak – dziedzina nie stara lecz dobrze usystematyzowana. Przynajmniej wiesz czym i jak kopać te tunele :)

    Polubienie

  3. Mi się podoba nazwanie tego rzemieślnictwem. Bo po za teorią nie ma w tym nic z inżynierii. Wszyscy zwykle kończą na tym, że trzeba robić tak, aby działało. Ci, którzy to rozumieją i akceptują wygrywają życie.

    Polubienie

  4. n3m0, jak masz coś do mnie, to może wal prosto z mostu, a nie wpierw strzelaj EOTa, a potem objeżdżaj mnie jak zawiedziona małolata za plecami, ok? Akurat tego to się po Tobie nie spodziewałem.

    Polubienie

  5. @torero: Z tobą skończyłem. Środki erystyczne, które stosujesz na porządku dziennym, dyskwalifikują Cię jako inteligentnego interlokutora. Co udowadniasz również i tutaj. Że mi się tak skojarzyło zaraz po kłótni z Tobą – cóż, moja wina. Na tę tonę fałszu, wnioskow ad-hoc, hipokryzji i oportunizmu tak mi się na żygi zebrało, że aż u Jezucha wylazły. Sorry.

    Polubienie

  6. @sprae:
    Ja się tam nie znam, ale ktoś mi mówił, że wiki trzeba z kilometrowym marginesem bezpieczeństwa :)

    >rzemiosło
    1. «drobna wytwórczość obejmująca wykonywanie i naprawianie przedmiotów użytkowych ręcznie lub prostymi narzędziami»
    2. «umiejętność wykonywania takich przedmiotów»
    3. «w odniesieniu do dziedzin sztuki: opanowanie techniki, warsztat twórczy»
    4. daw. «zawód, zajęcie»
    • rzemieślniczy • rzemieślnik • rzemieślniczka
    rzemiosło artystyczne «dziedzina sztuk plastycznych obejmująca ręczną wytwórczość artystycznych przedmiotów użytkowych»

    Polubienie

  7. > Środki erystyczne, które stosujesz na porządku dziennym, dyskwalifikują Cię jako inteligentnego interlokutora.

    Pomijając ad-cośtam, na które pewnie sam się gdzie indziej będziesz żalił, i moje prywatne zdanie na temat… jakie ma to znaczenie w kontekście tego, co tutaj robisz?

    > Co udowadniasz również i tutaj.

    Ale tak konkretnie, to gdzie?

    btw. rzygi.

    Polubienie

  8. >jakie ma to znaczenie w kontekście tego, co tutaj robisz?

    Takie, że z Tobą nie gadam, co nie znaczy, że nie mogę wytykać Twoich manipulacji.

    >Ale tak konkretnie, to gdzie?

    Polecam dowolną książkę na temat erystyki. Dla Ciebie to pozycja KONIECZNA.

    >zawiedziona małolata za plecami

    >btw. rzygi.

    Racja, rzygi.

    Polubienie

  9. > > jakie ma to znaczenie w kontekście tego, co tutaj robisz?

    > Takie, że z Tobą nie gadam, co nie znaczy, że nie mogę wytykać Twoich manipulacji.

    Możesz. A ja mogę pisać, że takie zachowanie charakterystyczne jest dla odrzuconych nieletnich.

    > > Ale tak konkretnie, to gdzie?

    > Polecam dowolną książkę na temat erystyki. Dla Ciebie to pozycja KONIECZNA.

    Erystyka srerystyka. Napisałeś "co udowadniasz również i tutaj", więc spytałem "gdzie?" I żem się jak widać doczekał merytorycznej odpowiedzi, aże mi w pięty poszło :P

    > > zawiedziona małolata za plecami
    > …

    "dyskwalifikują Cię jako inteligentnego interlokutora"
    [ż|rz]ygi

    Faktycznie, masz o co znów strzelać focha.

    Polubienie

  10. >Możesz. A ja mogę pisać, że takie zachowanie charakterystyczne jest dla odrzuconych nieletnich.

    Ad-hominem.

    >Erystyka srerystyka.

    A to już wiemy od dawna, że ‚Argument z bicia murzyna’ to u Ciebie dobry, logiczny, spójny i zasadny argument, w dodatku potwierdzający prawdziwość Twojego stanowiska. Nihil novi.

    Widzisz, jak wiejski głupek powie: wykształcenie sratacenie KAŻDY inteligentny obserwator wyciągnie te same wnioski na temat tej osoby Dzięki za potwierdzenie tego, co mówiłem i w tamtym i co mówię w tym wątku.

    >Faktycznie, masz o co znów strzelać focha.

    Wolę strzelać ortami na lewo i prawo niż religijnie stosować erystykę tak jak to czynisz Ty. Być może niezbyt wykształceni Twoich manipulacji nie widzą, ale sam fakt, że musisz się do nich odwoływać by forsować swój punkt widzenia, dyskwalifikują go w oczach logicznie rozumującego i racjonalnego rozmówcy.

    >Aha, Panie Gospodarzu, możemy sobie offtopicznie popyskować, czy mamy sobie pójść? :)

    Ja skończyłem. Maksyma o kłótni z głupcem pasuje tu jak najbardziej a ja nie mam zamiaru dać Ci się pokonać na Twoim polu (do czego to zmierza bo zbijanie kolejnych błędów logicznych samoproklamowanego intelektualisty jest BARDZO frustrujące). Ad-personam, murzyni i tak dalej – Twój standardowy zestaw. Jak pisałem, skończyłem z Tobą. Mam lepsze rzeczy do roboty niż wykazywanie ci po raz 10000000001, że ktoś kto musi stosować erystykę w dyskusji nie kwalifikuje się jako inteligentny interlokutor. A w dodatku jego punkt widzenia jest tak słaby, że racjonalne argumenty nie są w stanie go udowodnić, w związku z czym musi się posiłkować manipulacją, erystyką i wjeżdzaniem na osobę rozmówcy. Gratuluję i żegnam.

    Polubienie

  11. :) :)

    Tytułem podsumowania, bo jak przy innej okazji zauważył n3m0, nie każdemu może chcieć się czytać całość:

    W reakcji na moje zwrócenie uwagi dostałem po raz kolejny:
    a) wielokrotny brak argumentów [na pytanie "gdzie?"], zakończony gustownym odwróceniem kota ogonem [że wybiegiem NIE JEST n3m0we unikanie konkretnej odpowiedzi i wyrywanie fraz z kontekstu, tylko moja irytacja]
    b) argumentację przez zastraszanie ["(…) KAŻDY inteligentny obserwator wyciągnie te same wnioski"],
    c) ad hominem / ad personam [w ilościach hurtowych], połączone z płaczem o stosowanie tego u mnie [raz].

    Również żegnam :)

    Polubienie

  12. @Jezuch:
    >Programowanie jest jak budowa metra w Warszawie.

    Wszystko przez to, że w Warszawie metr ma 1024 <del>centymetry</del> <ins>milimetry :)</ins>.

    Polubienie

  13. >Erystyka – sztuka doprowadzania sporów do korzystnego rozwiązania bez względu na prawdę materialną

    >wielokrotny brak argumentów [na pytanie "gdzie?"]

    Odpowiedziałem Ci cytatem. Ponownie bezczelnie i perfidnie łżesz, ale to też nie nowość u Ciebie.

    Adieu.

    Polubienie

  14. Haha, Jogger na dzień dobry daje mi dobry nastrój :D Ciekawe n3m0, ile razy będziesz jeszcze się z nim żegnał – jak doliczymy powitania, to byłby to już całkiem duży krok w stronę kulturalnej wymiany zdań:D

    A w temacie – myślę, że programowanie ma w sobie trochę ze sztuki, trochę z rzemiosła, trochę z inżynierii. Duży, dobry projekt nie powstanie bez tych trzech. Potrzeba sztuki, żeby pisać jasny kod (komentarze, nazwy zmiennych, generalnie imho mile widziane kompetencje okołolingwistyczne). Bez inżynierii całość się zawali albo będzie co tydzień przepisywana – to, czego się do tej pory nauczyłem, to że projekt bez projektu nie ma na dłuższą metę sensu. A rzemiosło to cała reszta – bo nawet mając projekt, kwiecistą mowę do komentarzy i dokumentacji oraz obmyślone już wszelkie nazwy zmiennych… kod trzeba napisać, a do tego potrzeba umieć kodzić, czytać dokumentację i mieć (i/lub zdobywać) doświadczenie.

    Polubienie

  15. A metafora metra w Warszawie mi się nie podoba – jak ktoś planuje wtopę, to zaliczy wtopę. Wcześniej czy później, bo każdy mały zastój na początku wygląda jak krytyczny.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s