Disco, teoria sygnałów i lingwistyka

Kolega w pracy opowiedział kiedyś taką anegdotkę o swoim kumplu:

Kumpel poszedł do dyskoteki. Podryguje sobie i wkrótce podrygiwał już z jakąś dziewczyną. Wtem dziewczyna pyta:

– Jak się bawisz?

Kumpel zaś usłyszał:

– Jak się wabisz?

Cóż, mnie by to ubawiło do łez, kumpel kolegi jednak śmiertelnie się obraził za odzywanie się do niego jak do psa, poczerwieniał na twarzy i wypadł jak bomba z dyskoteki.

Są w tej historii aż trzy rzeczy, które mi się podobają. Po pierwsze: zwyczajna, ludzka komedia pomyłek. Po drugie: teoriosygnałowa demonstracja przekłamania w kanale komunikacyjnym z raczej niskim współczynnikiem sygnału do szumu, a także katastrofalnych skutków takiego przekłamania. Po trzecie: demonstracja, że język powinien mieć odpowiedni poziom redundancji. Jeśli się policzy ile tak naprawdę informacji niesie każde pojedyncze słowo, wychodzi zaskakująco mało. Moglibyśmy mówić szybciej, krócej i (z teoretycznego punktu widzenia) skuteczniej, ale widocznie ludzie od zarania dziejów chodzili do dyskoteki i dlatego tak nie mówimy…

Advertisements

One thought on “Disco, teoria sygnałów i lingwistyka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s