Głupie pytania, część 123.

Co takiego strasznego jest w koninie?

[Poważnie, „zanieczyszczenie”?? Jestem trawożercą, jak te konie, więc naprawdę nie mam zielonego pojęcia: czym się różni mięso jednego trawożercy (konia) od innego trawożercy (krowy)? Czy to tylko kwestia społecznego tabu?]

Advertisements

13 thoughts on “Głupie pytania, część 123.

  1. nic strasznego, pyszne mięso, dużo droższe od wołowiny.
    Problem w tym, ze jesli producent nie potrafi (nie chce?) utrzymać jednolitego składu swojego produktu, to co w nim się znajdzie następnym razem? Owce, kozy, psy, a może myszy? :)

    Lubię to

  2. @Ika: nie lubisz przypadkiem zdjęć na koniu na blogu? powinnaś chyba czuć jakąś sympatię do tych sympatycznych stworzeń. To trochę jak z psami, co nie? A podobno całkiem smaczne.

    BTW. jeśli koń trafia do ubojni, to zwykle jest stary i schorowany, więc może to też nie których odrzucać.

    W tym artykule, nie chodzi bardziej o kwestie różnicy składu zadeklarowanego a rzeczywistego?

    Lubię to

  3. Artykuł podlinkowałem pierwszy lepszy, chodzi o całą aferę. A krowa też jest przesympatycznym stworzeniem. I ma piękne oczy. A mimo to jest społeczne przyzwolenie na ich masowe zabijanie i zjadanie ;P

    Lubię to

  4. Jezuch: lepiej bym tego nie ujęła…
    Sigvatr: Mam i czuję sympatię, tyle że nie tylko do koni. Nie widzę zatem specjalnej różnicy pomiędzy zabijaniem krowy, konia czy psa.

    Lubię to

  5. @Jezuch: Na krowie nie możesz jeździć ;) Piłsudski też jakoś na krowach nie szarżował:D
    Jak chcesz obrazić koleżankę, to czy wołasz: ty głupia klaczo? Ot tak się utarło u nas w Polsce w sercach i na talerzu:)

    Lubię to

  6. Niejaki pan Bourdain twierdzi, co następuje:

    > Vegetarians, and their Hezbollah-like splinter faction, the vegans, are a persistent irritant to any chef worth a damn. (…) Vegetarians are the enemy of everything good and decent in the human spirit, and an affront to all I stand for, the pure enjoyment of food.

    Konina to też mięso, ludzie to jadają. Jadają też przeróżne larwy, wrzucają żywe homary na wrzątek (polecam kiedyś tego doświadczyć, niezły hałas przy tym "powstaje"). Zależnie od kultury i regionu różne rzeczy mogą uchodzić za normalne, dziwne lub niedopuszczalne. Żyd nie tknie wieprzowiny (znajomy opowiadał, jak do kuchni w luksusowej łódzkiej restauracji wpadała "ekipa w pejsach" i sprawdzała, czy podczas przyrządzania potraw jedzenie nie ma kontaktu np. z boczkiem, zaglądali w garnki i sprawdzali wszystko; właściciel kazał na to przymykać oko, bo to byli topowi klienci). Większość ludzi w naszym kraju schabowe "wciąga nawet pod wodą przez rurkę", jak to niektórzy określają.

    Lubię to

  7. @jaro +1; poza tym wołowinę się bada na to, tamto i owamto, a koninę… pewnie też, ale skoro się znalazło nie wiadomo jak i nie wiadomo skąd, to ciekawe czy było przebadane.

    Zastanawiam się tylko skąd aż tyle koniny się bierze, że jest ona przetwarzana przemysłowo; do niedawna przecież regularne było bicie na alarm obrońców zwierząt, że się konie w straszliwych warunkach wywozi koleją do zagranicznych ubojni. Czyżby protesty odniosły skutek i konie się ubija na miejscu, aż jakiś cwaniak wykombinował, że w mielonce nikt się nie kapnie?

    Lubię to

  8. Co najmniej niepraktyczne jest dać każdemu koniowi umrzeć śmiercią naturalną i go pogrzebać. A ile można kleju robić (czy paszy, czy co tam się po utylizacji tego robi)?…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s