GDA

Nie jestem pewien czy ten wymóg (?) podawania GDA (zalecanego dziennego spożycia, czy jak to się w końcu nazywa) to taki dobry pomysł. Chyba służy przede wszystkim do tego, żeby dietetycy mieli więcej roboty z ludźmi, którzy myślą w taki sposób: „Hm, jedna łyżeczka miodu to 2% GDA. Czyli jeśli zjem 50 łyżeczek dziennie, to już więcej nie muszę. Super!”. Generalnie: ludzie, którzy odruchowo wszystko przeliczają wzdłuż i wszerz. Generalnie: tacy jak ja, ale głupsi ;)

Reklamy

7 thoughts on “GDA

  1. A ja z tego czasem korzystam chociaż nie przestrzegam żadnej diety. No dobra, jestem wege niemal od urodzenia, ale to się ma nijak do GDA.

    Gdy pracuję nad czymś, co mnie bardzo angażuje, jestem jak Sherlock, który zaniedbuje wszystko inne, z jedzeniem i spaniem na czele. Rzut oka na GDA i mam przynajmniej orientacyjny pogląd co potrzebuję uzupełnić w zaniedbanej diecie. Oczywiście po zakończeniu projektu wracam do normy, ale na ten czas wzmożonego obciążenia – sprawdza się.

    Lubię to

  2. GDA to jest szkodliwy debilizm biorąc pod uwagę rozstrzał masy w populacji. Przydatność tego numerka, takiego samego niezależnie od tego, czy czyta 90kg facet, czy 60kg kobieta, jest żadna.

    Lubię to

  3. Nie zgodzę się. Można przyjmować uśrednione wartości w granicy dopuszczalnego błędu. Idąc do lekarza dostajesz dawkę leku na podstawie uśrednionych wartości, a nie wyliczając konkretne dawki. Co ja mówię o lekarzach! Proszki na grypę w marketach mają standaryzowane, uśrednione dawki!
    Oczywiście, że należałoby brać pod uwagę wagę, metabolizm, potrzeby wynikające z trybu życia, wymagania medyczne, ale to wszystko jest trudne do zrobienia. Uwzględnia się takie wymagania, gdy jest ku temu bardzo wyraźna potrzeba. By dobierać sobie codzienne jedzenie – taka uogólniona informacja wystarczy.

    Lubię to

  4. GDA to 2000, średnia kobieta to 1800-2200 (-/+ ~10% GDA), ale już średni facet to 2200-2700, czyli 2000kcal to jest od -9 do aż -26% (-19% dla 2450). To już nie brzmi dla mnie sensownie.

    Imho jakby to podawali osobno dla kobiet i mężczyzn to by miało znacznie wyższą użyteczność.

    Lubię to

  5. Też bym się skłaniał ku temu, że to chwyt marketingowy, ale nie byłem pewien, stąd to "(?)" w tekście. Widzę na kartonie soku, że taki karton to 20% zapotrzebowania na wodę, czy coś, i sobie myślę, że producentowi na pewno by zależało, żebym kupił pięć kartonów zamiast jednego :)

    Lubię to

  6. IIRC to na niektórych grupach produktów był wymóg podawania GDA. Ale mogłem to zmyślić. Chociaż nie:
    http://agro.e-bmp.pl/dobrowolnosc-czy-obowiazek,5276,art.html
    http://prawo.rp.pl/artykul/856195.html

    Nie zgodzę się, że GDA nie ma sensu. Tam nie tyle chodzi o kaloryczność, co o strukturę składników. 3-4 czekolady pokryją zapotrzebowanie kaloryczne, ale co poza tym? Natomiast jak ktoś wchłonie 0,5l Fanty/Coli/Sprite to wie, że cukru już tego dnia może unikać (srsly, sprawdźcie GDA, byłem w szoku).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s