„Na skraju jutra”: wrażenia

Muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony, aczkolwiek nie spodziewałem się wiele. Spodziewałem się jakiejś taniej, zmachoizowanej kalki „Dnia świstaka” (ten film do końca wszechświata pozostanie archetypem), okazało się zaś, że jest to nawet całkiem pomysłowa kalka „Dnia świstaka” – ale przede wszystkim dobrze zrobiona i trzymająca w napięciu i w odpowiednio dużym stopniu bawiąca się konwencją. Sama koncepcja, co prawda, że istnieje jakiś stwór manipulujący czasem w ten sposób, może się wydawać śmieszna (nie zabawna), ale takie rzeczy przecież od zawsze są w fantastyce naukowej tylko pretekstem do opowiedzenia historii o ludziach w nietypowej sytuacji, a nie samą treścią (patrz: „Looper”).

[Ostatni akapit zdaje się stać w sprzeczności z moją niedawną „recenzją” „Godzilli”, przyznaję to bez bicia! BTW: Skąd ona wiedziała, że straciła ten „dar” jeśli nigdy tego nie sprawdziła? ;)]

Reklamy

4 thoughts on “„Na skraju jutra”: wrażenia

  1. Trochę, ale nie do końca. Nie ma tej filozoficznej otoczki, ot mobilizacja w obliczu inwazji (która zresztą też jest tylko pretekstem i nikt się nad nią nie rozwodzi za bardzo).

    Polubienie

  2. > Nie ma tej filozoficznej otoczki

    To dość ciekawe spostrzeżenie jak na dzieło, który szczyci się tytułem "filmu, w którym zużyto najwięcej pocisków".

    Przyznam, że po ostatnim SF z tym samym aktorem, jakoś podchodzę bardzo ostrożnie – ze wstrętem wręcz – do następnego, a tu całkiem sporo recenzentów chwali sobie owe "Na skraju jutra". Może się skuszę? Będzie na ciebie jakby co.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s