„Przebudzenie mocy”: wrażenia

Chyba dawno nie było takiej histerii wokół filmu. Szpiedzy z krainy deszczowców donoszą, że pierwszy seans dnia premiery (o północy) odbywał się we wszystkich salach kina w Pewnym Dużym Centrum Handlowym, a i tak zanim całą kolejkę stojącą przed wejściem i okręcającą się za parę rogów udało się wpuścić do środka, minęła dobra godzina. No cóż. Minęło prawie 40 lat, a to nadal fenomen…

Jeśli chodzi o sam film, przez około 90% czasu trwania miałem masywne poczucie deja-vu. Abrams ponoć się zarzekał, że to nie miała być podróż sentymentalna, ale paralele z częścią IV są więcej niż oczywiste (i zgodnie z przepisem wszystko jest większe, jest tego więcej i oczywiście więcej wybuchów). Nawiązań i aluzji jest w bród. Jak dla mnie wszystkiego było trochę za dużo i za szybko się działo (nie tylko na ekranie, ale w opowiedzianej historii też), ziejących dziur logicznych jednak raczej nie będę wytykał (ponownie: sory, taką mamy konwencję; ale do ataku na, powiedzmy, wielki bunkier wysyłać eskadrę… myśliwców?!?). W ostatecznym rozrachunku – film zrobiony przez fana dla fanów i fanom z pewnością będzie się podobać, ja jednak chyba jestem trochę za bardzo outsiderem :) Ja miałem nadzieję zobaczyć życie w Galaktyce na gruzach Imperium i pierwsze (znaczy – drugie) sceny napawały optymizmem pod tym względem (wraki gwiezdnych niszczycieli – mniodzio!). Ale nie trwało to długo. Filmweb zresztą zgadza się ze mną że przedstawienie i wyjaśnienie nowej sytuacji „geo”politycznej zostało potraktowane zbyt po macoszemu. Ale widocznie Abrams chciał uciec jak najdalej od tych „nudnych” scen w Parlamencie…

P.S.: Poe Dameron to nowy kosmiczny awanturnik; ludzie zdają się go lubić, ale mi się kojarzy z Acem Rimmerem także pod innym względem, a mianowicie takim, że jest wkurzającym bufonem ;)

P.P.S.: BB-8 to dzisiejsza oczywista postać przeznaczona na sprzedaż zabawek. Na szczęście jest o wiele lepsza, ciekawsza, zabawniejsza i absolutnie nie jest Jar-Jarem (tfu, tfu, zgiń istoto przeklęta!!).

Reklamy

2 thoughts on “„Przebudzenie mocy”: wrażenia

  1. Zgadzam się, za mało wyjaśnień w kwestiach geopolitycznych. Bunkier – tak samo. Dodatkowo ja jeszcze zrobiłam wielkie WTF jak czarny charakter zdjął maskę. Skrzyżowanie Snapa z pryszczersem. Do tego straszna łajza. Szturmowca litościwie przemilczę…
    Reszta była całkiem całkiem, szczególnie byłam pod wrażeniem tego co wykrzesali ze starych aktorów. X-wingi i BB8 – <3

    Lubię to

  2. A ja właśnie myślę, że czarny wyszedł bardzo fajnie. Taki kolo co jest wielkie ZŁOOOOOOOOOOOO, ale ma więcej ambicji niż rozumu. Zakompleksiony dzieciak buntujący się przeciwko rodzicom. Maska nie jest mu do niczego potrzeba poza tym żeby ukryć jaki jest żałosny, pod pretekstem hołdu dla Wielkiego Przodka ;) Gdyby w ogóle nie zdjął maski byłoby wielkie ZIEEEW, a tak przynajmniej jest ciekawie (w kategoriach Freuda).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s