Równi goście: wrażenia

Nie analizujmy walorów fabuły, bo nie była uwłaczająca inteligencji widza, a to (w tym wypadku) wystarczy. Nie analizujmy tego, czy fakt, że kręci się ona wokół tragicznie zmarłej gwiazdy porno stanowi jakiś komentarz na temat kondycji współczesnego człowieka, bo tzw. poważni krytycy już się tego uczepili. Nie kwestionujmy oryginalności, mimo tego że nie jest to żaden sequel, prequel, reboot ani remake1, bo tak naprawdę nie ma znaczenia, że jest to po trosze powtórka z rozrywki „Zabójczej broni”. Nie ma to znaczenia, bo rozrywka jest przednia, Gosling szturmem wyrywa się z getta milczącego amanta, do jakiego chcąc nie chcąc wpadł po „Drive”, z Crowem tworzą duet na miarę pary Gibson-Glover i celowo się powtórzę że rozrywka jest przednia. A mnie naprawdę trudno rozśmieszyć – rozbawić tak, ale rozśmieszyć? To już spora sztuka :)

P.S.: Od dłuższego czasu zamierzam też w sekcji „wrażenia” napisać coś o „Hardcore Henry”, ale póki co nadal brak mi słów ;)


1 Ponoć scenarzysta łaził z pomysłem na ten film od studia do studia przez ponad 10 lat, i nigdzie nie chcieli wziąć filmu, który nie jest sequelem, prequelem, rebootem ani remake’iem. Mimo tego, że napisał go gość, który w czasach dwóch pierwszych rzeczonych „Zabójczych broni” miał reputację Midasa scenarzystów.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s