Pasażerowie: wrażenia

Film ma zakończenie z rodzaju „bo jakieś musiało być”. A szkoda, bo gdyby nie ono, mielibyśmy coś nawet do pewnego stopnia „europejskiego”. Ale mamy do czynienia z Hollywood, więc nie mogło obejść się bez czegoś katastroficznego i heroicznego, to co że przyszywanego i mało wiarygodnego. I tak ostatecznie powstała po prostu kolejna historyjka o bohaterstwie, poświęceniu i odkupieniu. I miłości. No bo: ba!

Reklamy

2 thoughts on “Pasażerowie: wrażenia

  1. Zgadzam się. Poszłam do kina, bo dostałam darmowy bilet od koleżanki. Plusem są Lawrence i Pratt, którzy jakimś cudem tchnęli przy tym jałowym scenariuszu trochę życia w swoich bohaterów. Nie byli papierowi, choć wszystko wskazywało na to, że powinni być – nacisk na eksponowanie ich pięknych ciał, spreparowane dialogi (cóż, mechanik z elokwencją laureata Pulitzera rzadko się zdarza) i ta muzyka! Orkiestrowe formy z dużą ilością skrzypiec, które zdają się mówić do widza: „a teraz masz się wzruszać”. Do tego dziura w poszyciu, romans, film drogi, zmartwychwstanie… Brakowało pościgów. Dobrze, że nie musiałam płacić :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s