Player One: wrażenia

I co mogę powiedzieć o tym filmie? Poza tym że 100% Spielberga w Spielbergu? Generalnie mógłbym mu zarzucić wiele tych samych rzeczy co Kształtowi wody: że wiadomo kto jest kto, wiadomo jak się skończy (ale czyżby?), że dobrzy zostaną nagrodzeni, źli zostaną ukarani, a chłopak pocałuje dziewczynę (to chyba bardziej amerykański trop niż nasz, oni to pewnie bardziej przeżywają). Aczkolwiek…

To jest Ten Film, w którym Spielberg chce Ci coś powiedzieć.

Co chce powiedzieć? To chyba zależy od słuchającego. Mi powiedział… W pierwszej chwili powiedział mi, że Über-nerd też może być kochany. A to jest coś, czemu pierwszy przyklasnę. Ale tak jak w scenie prawie-finałowej, w której bohater mówi „coś tu nie gra”, mi też coś nie grało. Wszak Twórca był kochany przez cały świat, a jednak umarł samotny, bardziej samotny niż ktokolwiek może to sobie wyobrazić… o ile nie sam jest Über-nerdem. Bo, widzicie, Spielberg chciał powiedzieć – a przynajmniej mi powiedział – że „nerd” to tak naprawdę postać tragiczna. Całe życie nerda, cokolwiek by on zrobił, prowadzi do nieuniknionej tragedii (w sensie jak to rozumieli starożytni Grecy), w której on sam niczym nie zawinił poza tym, że był… sobą.

Dlatego ten film jest dla mnie bardzo, bardzo smutny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s