Kilka spostrzeżeń muzycznych tuż przed eksplozją zieleni

Ministry of Nightmares: Nie jest to szczególnie odkrywcze (ale czy wszystko musi być?), może trochę monotonne (ale czy to źle jak równo walą po głowie?), ale fajnie się słucha i kontempluje myśl, że Ministry powinno było tak zacząć grać zamiast staczać się ku politycznym tyradom przy odgrzewanych kotletach.

Outlandos d’amour (with apologies to The Police!): Brat zapytał czy słyszałem Sunnatę w najnowszej Masarni. Powiedziałem że nie. Brat powiedział żebym posłuchał. Posłuchałem. Natychmiast napisałem mu „Sunnata TAK!”. Ten rodzaj muzyki od dawna jest bliski mojemu sercu i byłem niepocieszony kiedy Minsk zakończył działalność a potem wrócił taką sobie płytą. Dlatego jestem pewien że Sunnata na dłużej u mnie zagości. Nie mają daleko. Po raz kolejny Polacy udowadniają, że metal może wynaleźli Anglicy, ale to u nas trafił na niezwykle żyzny grunt.

Yea, I’m (mostly) satisfied: Ja i punk – raczej nie spotkacie nas razem. Gdzie tam „dwa akordy, darcie mordy” do math-metalu. Zawsze jednak miałem szacunek dla szczerości przekazu. Punk bez treści społeczno-politycznej przestaje być prosty a staje się prostacki i prymitywny. (Podobną drogę przeszedł hip-hop, ale to zupełnie inna historia.) I czasem jednak warto na coś zwrócić uwagę. Przynajmniej na kilka kawałków ;)


P.S.: Tutułowa eksplozja zieleni courtesy of High On Fire.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s