Kilka spostrzeżeń muzycznych na marzec… znaczy luty (nie poznasz wyglądając przez okno)

Korn-less labyrinth: Dużo fajniejsze niż Korny z ostatnich N lat. 78,34887% redaktorów muzycznych potwierdza!

Hasa sobie radio: Kiedy pierwszy raz zetknąłem się z Thy Catafalque, było powiedziane, że zaczynali (właściwie zaczynał, bo to bardziej projekt niż zespół) od black metalu, co okazuje się nie do końca prawdą (ale może tak było na dwóch pierwszych płytach, do których się jeszcze nie dokopałem). Potem zaczęło to dryfować w stronę bardziej… nawet nie da się za bardzo powiedzieć jaką ;) Nie jest to tak drastyczna przemiana jak w przypadku Ulver, coś bardziej na miarę Shining (tego szwedzkiego). Tyle że Thy Catafalque jest na wskroś projektem eksperymentalnym, a podlinkowana płyta jest póki co najbardziej fascynującą z tych, które poznałem. Zaczyna się tajemniczymi dźwiękami podobnie jak Autoscopia: Murder In Phazes Blindead, ale zamiast w post-metal, startuje w bardziej groove-black-industrialne dźwięki, podszyte do tego space-rockiem. Drugi utwór z kolei rozpoczyna się iście powermetalowo, by zaraz skręcić nieco bardziej w melancholię (Katatonia?), przejść po jakimś czasie w (węgierski?) folk i na koniec znów zaatakować ścianą dźwięku (i motywem gładko wgryzającym się w mózg). Nie jest pewnie trudno zmieścić to wszystko w blisko 20 minutach, ale przynajmniej w ten sposób nie ma się poczucia bałaganu. Köd utánam z kolei mógłby być wielkim przebojem (i pewnie był na Węgrzech? nie mam pojęcia); niby to prosta łupanka, ale w tle dzieje się zadziwiająco dużo. Potem bywa różnie – zazwyczaj spokojnie, czasem trochę ciężej. Całkiem, całkiem fascynujące.

Am Am Ámr: Pana Ihsahna znam od bardzo niedawna, mniej więcej od czasu kiedy wszyscy (włącznie ze mną) się zachwycili poprzednim albumem, Arktis (chociaż najwyraźniej o tym nie wspomniałem?). Tamta płyta jest tak eklektyczna, że aż na początku uznałem, że to dla mnie za dużo. Ale ta skrząca się od pomysłów kreatywność w poszukiwaniach ma jednak nieodparty urok. Na nowej płycie jest bardziej statecznie, pojawia się nieco więcej elektroniki, pojawia się bardziej konwencjonalna mroczno-rzewna ballada, jest też czad. Wydźwięk emocjonalny jest nieco inny, co Pewnym Osobom przeszkadzało, ale ja chętnie do tej muzyki wracam. Warto.

2 uwagi do wpisu “Kilka spostrzeżeń muzycznych na marzec… znaczy luty (nie poznasz wyglądając przez okno)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s