Z gabinetu Freuda: nowa fizyka wszechświata

Nie, nie będę leżąc na leżance opowiadał o swoich relacjach z ojcem.

Nie, nie będę analizował swoich snów erotycznych (są zajebiste i tyle musicie wiedzieć).

Nie, ten Freud z tytułu chyba nie był dobrym pomysłem.

Nieważne.

Ostatnio jakby rzadziej pamiętam swoje sny. Ale od zawsze miewają one… rozmach. Ogromne przestrzenie wypełnione szczegółowo budowlami, przyrodą i, no, przestrzenią. Znajome miejsca przekształcone w epickie pejzaże. Wybuchy termojądrowe i huragany-giganty… No dobra, tego chyba nie musiałem zdradzać.

Albo, tak jak dzisiejszej nocy, wszechświaty rządzące się zupełnie innymi prawami.

Nie wiem jak do tego doszło, że we śnie pojawiła się taka propozycja: a co by było gdyby probabilistyka była jednym z fundamentalnych praw wszechświata? Po czym następuje: wyobraźmy sobie jak by wyglądał świat, w któtym każda czynność ma 50% szansy powodzenia. Po czym następuje właśnie wizja takiego świata. Chcę wrzucić jabłko na balkon na 10. piętrze? Nie trzeba długo próbować żeby się udało. Wskoczyć do pędzącego samochodu? Pół na pół że się nie zabijesz przy pierwszym pojdejściu ;) I tak dalej.

Oczywiście jak tak się na trzeźwo zastanowić, po przebudzeniu, znaczy się, to najpierw trzeba w ogóle ustalić co to znaczy „czynność”. Czy wzięcie oddechu też się liczy? Jak by się zmieniła fizjologia, gdyby tylko co drugi oddech był „udany”? Zrobienie kroku? Każdy jest pokraczną łamagą. Spojrzenie w jakąś konkretną stronę? W ogóle przeżycie kolejnej sekundy??

W większości takich eksperymentów odpowiedź jest prosta: taki wszechświat może i by istniał, ale by się składał z jednorodnej zupy cząstek, które by nie mogły ze sobą wchodzić w żadne interakcje, a więc byłby totalnie i doszczętnie jałowy i bezgranicznie nudny. Tak by na przykład było gdyby siły rządzące naszym wszechświatem odbiegały chociaż minimalnie od swojego zachowania; nieco inne wartości podstawowych stałych względem siebie, odrobinę inne wielkości oddziałowań i wszystko albo rozsypuje się w kwarkowy proch, albo skupia się w czarną dziurę wielkości wszechświata, albo coś jeszcze innego. Przypuszczam że dałoby się skonstruować stabilne i nietrywialne wszechświaty o innych parametrach znanych nam sił, ale chyba nie słyszałem, żeby ktoś taki znalazł (albo nawet szukał).

I mój mózg chciał się na to porwać. W nocy.

Albo, jak kto woli, TL;DR: to był bardzo głupi sen.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Z gabinetu Freuda: nowa fizyka wszechświata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s