Wyznanie autystycznego faceta

Przeważnie nie piszę na tym blogasku osobistych rzeczy. Ale jestem teraz trochę podpity, a poza tym od czego do licha są blogaski? Więc dzisiaj będzie wyjątkiem. Prawdopodobnie rano będę tego żałować.

Niedawno na lwn.net ktoś napisał komentarz, który można sparafrazować tak: jakiś czas temu spędziłem kilka godzin męcząc jednego emaila by napisać go tak, żeby spełniał wszystkie kryteria protokołu komunikacji międzyludzkiej a i tak ktoś oznajmił mi, że byłem nieuprzejmy.

To jest codzienność autystycznego człowieka. (A przynajmniej mężczyzny. Kobiety podobno doświadczają tego inaczej.)

Przez całe swoje życie wychodzę z siebie żeby udowodnić swoją wartość jako istota ludzka, a i tak na każdym kroku dostaję przez łeb od całego świata. Czasami to już jest po prostu za dużo. Czasami zbiera mi się przez to na płacz. Tak, ten autystyczny człowiek ma uczucia. Głównie takie jak wstyd.

Generalnie sprowadza się to do tego, że nie jestem częścią otaczającego mnie świata. Jest cały ogromny świat, i jestem ja; i jest interfejs pomiędzy tymi dwoma, który muszę świadomie obsługiwać w każdej chwili, kiedy następuje jakakolwiek interakcja między mną a jakimkolwiek elementem świata zewnętrznego mającego cokolwiek do czynienia z ludźmi. Obsługa tego interfejsu to jest zasadniczo bardzo skomplikowana symulacja. U większości ludzi chodzi ona na wyspecjalizowanym osprzętowaniu gdzieś w mózgu; ja muszę ją uruchamiać na obwodach ogólnego przeznaczenia, a do tego jeszcze odtwarzać całą funkcjonalność od zera. Symulacja staje się z wiekiem coraz lepsza, ale to nigdy nie wystarczy i nigdy nie będzie dorównywało temu, co u innych jest zwyczajnie naturalnym odruchem.

To chyba oczywiste, że jest to pieruńsko męczące.

Inny aspekt mojego życia, nie wiem czy ten sam czy to tylko jeszcze jedna kula u nogi, jest taki, że mam bardzo wąską percepcję. Doskonale widzę wszystkie szczegóły, ale jeśli gdzieś świadomie nie spojrzę, to ta część mi umknie. Nigdy nie zobaczę pełnego obrazu, zawsze okaże się że jakiś detal umknął, przez co wycieczka została zrujnowana, pokładana we mnie nadzieja zawiedziona a ja czuję się koszmarnie i nie mam jak tego zakomunikować. Jedyne co mogę zrobić to schować się do jakiejś nory żeby nie być obciążeniem dla otoczenia. Albo siedzieć w kącie i kiwać się w przód i w tył.

W praktyce oznacza to że nigdy tak naprawdę nie będę miał przyjaciół i nigdy nie znajdę miłości, bo nawet jeśli moja interakcja z drugim człowiekiem spełni wszystkie znamiona stosownej relacji, to ja tak naprawdę nie poczuję tej więzi. Dla mnie ona zawsze będzie tylko symulacją.

Jeśli to nie jest najgorszy koszmar jaki można sobie wyobrazić, to ja nie wiem co nim jest.

Cytując klasyka: nie mam ust, a muszę krzyczeć.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wyznanie autystycznego faceta

  1. O tyle dobrze, że dzisiejsza świadomość społeczna jest większa. Chociażby seriale Atypowy, które trochę „bawiąc uczą”. Tak czy siak ludzie pewnie nigdy nie bedą tego do końca rozumieć, skoro sami nigdy tego nie doświadczą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s