Yesterday: wrażenia

Punkt wyjścia jest dość niedorzeczny, akcja być może mogłaby być lepiej poprowadzona no i w ogóle to jest to komedia romantyczna, ale nawet jeśli nie nawidzicie rom-komów, nawet jeśli nie cierpicie Bitelsów, jeśli tylko kochacie muzykę tak jak ja, to na litość boską pędźcie na ten film co sił w nogach. Bo świadomie czy nie, mówi on coś ważnego, coś bardzo ważnego, czego sam do końca sobie nie uświadamiałem. Jeśli to czujesz to zrozumiesz. A jeśli nie to nie, ale może przynajmniej zrozumiesz jak ja się czuję kiedy patrzę na te płótna pomazane farbą o których mówią że to arcydzieła a ja widzę tylko płótna pomazane farbą i mam nadzieję że przynajmniej Ty widząc je czujesz to co ja czuję kiedy słucham tych dźwięków ;)

Bardziej zgrabnie nie potrafię tego ująć. Przepraszam ;)