Kilka spostrzeżeń muzycznych na temat dokładnie jednej płyty, co czynię ponieważ czas ucieka

A Dawn To A Dawn To Fear (Vertikal Salvation?): Trochę czasu to zajęło, ale w końcu najnowsza płyta Cult of Luna do mnie przemawia. Nie jest natychmiastowo rozpoznawalna jako monumentalnie dobra (chociaż „The Silent Man” od razu śmiało sięga ku temu poziomowi), ale dojrzewa dość szybko. Pewnie jest tak dlatego, że w porównaniu z Vertikal utwory są bardziej subtelne, tak jakby drugim z rodziców było Salvation – i to też pewnie ostatecznie sprawi, że kiedy już dojrzeje, to nagle okaże się być najlepszą płytą zespołu. W pewnym sensie całość kojarzy mi się z pierwszą płytą Bloodiest, w tym, że poszczególne utwory są jak cukiereczki, które można smakować razem lub osobno ;) Obżeram się nimi teraz na okrągło przed koncertem ósmego grudnia. Są coraz smaczniejsze.

2 uwagi do wpisu “Kilka spostrzeżeń muzycznych na temat dokładnie jednej płyty, co czynię ponieważ czas ucieka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s